Takeitizi.pl

kobiece slow life

kobiety żółwie
Lifestyle

Z wierzchu twarda, w środku miękka – kobiety żółwie

Natknęłam się ostatnio na stwierdzenie, że kobieta, która nie ma od dłuższego czasu stałego partnera, zachowuje się jak żółw: z wierzchu twarda, w środku miękka. Bardzo mnie to porównanie jednocześnie zaciekawiło i zasmuciło. Muszę autorowi przyznać rację, że po pewnym czasie można przyzwyczaić się do samotnego życia i staje się to nawet wygodne – czas mogę dzielić tylko pomiędzy swoje zainteresowania i nie muszę dostosowywać się do niczyjego harmonogramu dnia czy humorów, a przytulić mogę coś w zamian.

Rację ma także wytłumaczenie, czemu stajemy się twarde z wierzchu – kiedyś dostałyśmy nieźle po dupsku za swoje romantyczne wyobrażenia o szczęśliwym związku, a kiedy ideał sięgnął bruku, nie jest łatwo znów komuś zaufać, aby nie zostać ponownie zranionym. Ale czy tylko kobiety tak robią? Wydaje mi się, że faceci częściej wyzbywają się emocji na rzecz zaspokajania swoich instynktów.

Częściej zależy im tylko na dostawaniu kolejnego pokładu impulsów, czegoś, co mogłoby ich nakręcić na jakiś czas, ale nie na tyle, żeby się zaangażować. Ale czy taki zanik emocji jest zdrowy? Może rzeczywiście jesteśmy żywymi trupami? Zamiast walczyć, od razu poddajemy się, skazując związki na porażki, bo za chwilę się nam znudzi, bo może pojawi się ktoś ciekawszy. Coś jak kolejna misja do przejścia w grze. Tylko życie to nie cholerne GTA i nie mieszkamy w wymyślonym miasteczku, gdzie możemy sobie wykorzystać ileś tam żyć.

Czy w ogóle można jeszcze mówić o jakiś relacjach, jeśli prawie wszystko sprowadzamy do biznesu? Ja dam Ci tylko tyle, ile dostanę od Ciebie. Ten kryzys relacji to po części efekt konsumpcyjnego społeczeństwa oraz dostępu do nowoczesnych technologii. Skoro siedzimy non stop online, to brakuje nam czasu na życie w realu. Bo w końcu tu łatwiej można wykreować siebie, czy dowartościować się przez negatywne komentarze, do których nie bylibyśmy skłonni w szarej rzeczywistości.

Żyjemy w wielkich miastach, które sprzyjają anonimowości. I tu pojawia się jeszcze jeden problem – kobiet jest w takich miejscach więcej niż mężczyzn. Jesteśmy bardziej pewne naszych oczekiwań, którym często nie są w stanie sprostać współcześni faceci. Zamiast z egoistą wolimy samodzielnie wychowywać dzieci, często nawet z in- vitro. W końcu jesteśmy bardziej niezależne niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu nasze babcie. I nie chciałabym, aby to uraziło Was panowie, ale kochajcie nas i szanujcie, bo wkrótce będziecie sami, a kobiet-żółwi będzie przybywać.

Kasia Kowalska

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments