Takeitizi.pl

kobiece slow life

Wielkanoc nad Bałtykiem
Podróże

Wielkanoc nad Bałtykiem

W tym roku mieliśmy pojechać na last minute do Tunezji, a z powodu strzelaniny w tamtejszym muzeum, postanowiliśmy postawić na Europę, a dokładnie na Barcelonę i wtedy rozbił się samolot lecący do tego miasta. Wcześniej, wybierając się na weekend do Gdańska i spacerując po plaży w Brzeźnie, byłam zaopatrzona w gaz łzawiący, bo tuż przed moim przyjazdem doszło tam do ugodzenia nożem nastolatki. Nie to, żebym w tym wszystkim dostrzegała jakiś spisek, ale postanowiliśmy z mężem darować sobie dalekie kraje (przynajmniej na ten moment) i zaczęliśmy rozglądać się za miłym pensjonatem na Święta Wielkanocne, by jajeczkiem dzielić się słuchając szumu morskich fal i wdychając pełne jodu, słone powietrze.

Poza sezonem taniej?

Większość kwater, zwłaszcza niedrogich, a ponadto przystosowanych do rodzin z dziećmi, z aneksem kuchennym, oferuje pokoje dopiero od maja. Ceny w hotelach SPA przypominają oferty last minute za granicą (tylko, że tam jest jakaś gwarancja pogody), już prawie się zniechęciliśmy, ale udało się znaleźć apartament w Jastrzębiej Górze i w dodatku wynegocjować rozsądną cenę (200 zł za dobę, dla 4-osoobowej rodziny). Po przeglądaniu pakietów w sławnej Bryzie, gdzie ucieszyłam się, że święta rodzinne tylko 555 zł, szybko zostałam sprowadzona na ziemię, bo okazało się, że to stawka za jedną dobę, od osoby. Chyba złotymi jajami tam częstują w śniadanie Wielkanocne.

Wielkanoc nad Bałtykiem

Co z jedzeniem?

Wynegocjowana cena dotyczy samego noclegu, bez złotych, ani szczęśliwych jaj. Aby nie dokładać sobie kosztów, zrobiliśmy spore zamówienie w Eko Rolniku, a do apartamentu zabieramy robot kuchenny, w którym szybko można przygotować zdrowe potrawy. Unikniemy frytek na starym oleju, ale przede wszystkim nadprogramowych wydatków. To pomieszanie tradycji, polskich smacznych potraw, z relaksem i dobroczynnym klimatem, który wzmocni odporność podczas wiosennej, zmiennej pogody. Już nie mogę się doczekać, to pierwsze Święta, kiedy wyłamaliśmy się z tradycyjnego biesiadowania przy suto zastawionym stole.

Do czyich rodziców pójdziemy w tym roku?

Przyznacie, że planowanie Świąt w tradycyjnym słowa znaczeniu, obarczone jest stresem – idealnego porządku, mnogości potraw, pieczonych po nocach serników i dylematami, jak objechać miasto, by nikomu nie było przykro. Jako przedstawicielka nowej generacji, stawiam na siebie i na swoją rodzinę, czyli mojego męża i moje dzieci. Jestem pewna, że to będą wyjątkowe Święta! Bo w końcu chodzi w nich o to, by bez spiny być razem. Podróż stwarza ku temu idealne warunki.

A Ty stawiasz na tradycyjne Święta czy wyjazdowy relaks?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments