Takeitizi.pl

kobiece slow life

pixabay.com
Relacje

Co zrobisz, gdy on się rozmyśli?

Czasem mam poczucie winy, że jestem niewystarczająco zaangażowana w swą kobiecość. Nie przeszkadzałoby mi strzyżenie włosów na chłopaka, pokazanie światu srebrnych nici, które pokrywam miedzianą henną, noszenie spodni, by nie golić regularnie nóg. Staram się, bo wiem, że wtedy milej na mnie patrzeć. Robię to, bo mam dla kogo.

Są mężczyźni, którzy oczekują koncentracji na ich potrzebach, bywają też tacy, którzy tracą szacunek, gdy partnerka nie zarabia, nasłuchuje ich kroków, co z miejsca stawia ją na spalonej pozycji. Przewidywalność, zależność nie są dla nich pociągające, oczekują od kobiet czegoś więcej, albo te im powszednieją.

Kiedy kończyłam pewien namiętny związek w czasach studenckich, na pożegnanie powiedziałam zdanie, które tamten mężczyzna stosował jako wymówkę, by nie stworzyć ze mną nic więcej poza wakacyjnym romansem: – nie wiem, czy potrafię, nie wiem czy chcę. Miałam wtedy masę zaufania i szacunku do siebie, nigdy nie goniłam za mężczyzną, brak jego zaangażowania odebrałam jako sygnał, że każde z nas szuka czego innego.

Co dzieje się z naszą potrzebą niezależności, wiernością intuicji i wartościom, gdy wychodzimy za mąż, rodzimy dzieci. Czemu usypiamy?

Bliska mi osoba, która gotuje obiady z dwóch dań, nie zaniedbuje wyglądu i rodziny, kosztem życia zawodowego, słucha przytyków przy stole pełnym gości: – no, uważaj, bo co zrobisz, jak on się rozmyśli? Mąż żartując, że do wspólnego konta ma nie większy dostęp, niż dałby dziecku, doprowadza ją do łez. Tak się stara, więc czemu nie może być dobrze, czemu on nie docenia, czemu się wywyższa?

Jestem zwolenniczką bezwarunkowego szacunku dla kobiety. Zwolenniczką mężczyzn, teściów, ciotek, którzy nie rzucają upokarzających komentarzy w stronę niedocenianych, często odkładających siebie na bok kobiet. Jestem też realistką, kobietą po 30-tce, która niejeden absurd już zaobserwowała.

I wiem, że nic tak nie robi dobrze, jak egoizm, własne pieniądze i koncentracja na swoich aspiracjach, bo gdy jesteśmy nastawione tylko na dawanie, możemy się rozczarować.

Gdy na pierwszy plan wysuwa się odpowiedzialność za swoje życie – zabezpieczenie emerytalne, rozwój zawodowy, perspektywy na życie z kimś lub bez niego, w cień schodzi ambicja utrzymania męża przy sobie, co wbrew obiegowej opinii i tak od nas nie zależy. Wtedy mamy wybór i nie musimy martwić się, co będzie, jeśli on się rozmyśli, równie dobrze to my możemy zgubić coś po drodze.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments