Takeitizi.pl

kobiece slow life

IMGP1048
Relacje

Taka opalona, zrelaksowana i gładka, jak na starej fotografii, to ja już nigdy nie będę?

To zdjęcie wpadło mi w ręce przypadkiem. Opalone nogi, mini spódniczka, perłowy lakier na wypielęgnowanych dłoniach, nieskażonych gotowaniem, zmywaniem i bieganiem ze ścierką, a przede wszystkim błysk w oku i energia. Wolność, brak zobowiązań, mnogość wyborów, które z czasem zacieśniły się do pracy, rodziny, lokum, w którym prawdopodobnie spędzę resztę życia, obserwując jak rosną dzieci, u boku mężczyzny mojego życia.

Dotarło do mnie, że skóra na nogach, nawet opalona, już nigdy nie będzie tak jędrna, że błysk w oku zastąpiła stonowana dojrzałość, a motyle w żołądku i randki po szkole, ustąpiły miejsca chwilom we dwoje, wydzieranym późnym wieczorem, jeśli jakimś cudem nie padniemy przed dziećmi lub wczesnym rankiem, gdy nie wciągnie nas wir obowiązków.

Mogę się tylko cieszyć, że praca wykonywana z pasją mnie odmładza i daje poczucie, że warto w ten sposób spędzać życie, jedyny czas jaki jest mi dany.

Odnalazłam odcień tego perłowego lakieru, w kiosku obok stoiska z czereśniami. To nic, że zdarł się po dobie obowiązków rodzinnych, to nic, że dłonie nie są tak gładkie i zrelaksowane, jak w czasach studenckich. Bo „kobieta w pewnym wieku powinna umówić się z sobą, na ile lat się czuje i tego się trzymać”. Wiem, że mężczyzna, z którym pokonałam mnóstwo kryzysów, kłóciłam się zajadle, i któremu groziłam rozwodem, by potem tęsknić jak zakochana nastolatka, gdy wyjeżdżał w delegację, wpadając mu w ramiona, nie mogąc się nasycić jednością, którą po chwili rozdzierały dzieci, nie jest na chwilę. Na czas, gdy nogi są jędrne i opalone, nie widać zmarszczek i drugiego podbródka. Łączy nas przyjaźń, ciekawość siebie, poczucie humoru.

Co my wtedy wiedzieliśmy na tych fotografiach z niemodnymi ciuchami i fryzurami z lat 90ych? Wiedzieliśmy, że ciągnie nas do siebie magiczna siła. Dziś ona przycichła, rozpierzchła się w prozie życia, ale gdy jest źle, gdy wszystko mam ochotę rzucić w kąt i poszukać młodego zastępcy, ożywa we mnie lwica, gotowa walczyć o ten związek z całym światem, z przeciwnościami. Tylko raz można mieć 20 lat, opalone, jędrne nogi i przeżywać pierwszą miłość. Kochać można przez całe życie, ale jest to kwestia starań, dbałości o szczegóły, pielęgnowania nieznaczących z pozoru rytuałów, jak wspólna herbata przy śniadaniu. To nic, że kiedyś było szaleństwo, a dziś jest przewidywalnie, bo ogień nadal się tli.

Dziś zamiast róż wolę dowód miłości w postaci zajęcia się rozlanym słoikiem miodu na kanapie, by jednocześnie nie fruwały talerze i nikt nie przeklinał decyzji o posiadaniu dzieci. To jest największy wyraz miłości i oddania, uczestniczyć w codziennych trudach, zamiast stać z boku.

Dziś nie mam siły na całonocne imprezy, ostrożnie wydatkuję energię, bo gdy wieczorem zmorzy mnie sen, z realizacją śmiałych planów będę musiała poczekać do rana, w pierwszej kolejności szykując dwa różne śniadania, nie dla siebie. Nie jestem epicentrum świata, już nie moim zachciankom i potrzebom wszystko jest podporządkowane, a gdy wróci ten czas, zdaję sobie sprawę, że pożegnam się z młodością. No chyba że już zawsze będę młoda duchem i nakręcona pomysłami.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments