Takeitizi.pl

kobiece slow life

szczescie
Lifestyle

Szczęście pozorowane

O wiele łatwiej je upozorować ładnymi ujęciami, skrywanym pod szerokim uśmiechem smutkiem, nowym must have towarem, niż poczuć.

Tli się gdzieś między męczącymi rutyną obowiązkami, obietnicą spokojnej chwili, nadzieją na wprawienie w ruch szarych komórek. Jego przebłyski zapoczątkowane są wyjściem poza utarte ścieżki, często z ryzykiem obtarć, nadepnięcia w szkło lub wyczerpujący maraton donikąd.

Gonimy króliczka w nadziei, że je osiągniemy, a potem mamy ochotę cisnąć sierściuchem, bo przecież nie spłynęło na nas jak objawienie, przeciwnie – wydaje się bardziej odległe, niż chwilę wcześniej.

Jak je zniszczyć?

Wystarczy się poddać, do niczego nie zmierzać, uznać, że nie warto się starać, bo wszystkie wysiłki na nic. Wyrazić zgodę na nudny dzień, na kolejny beznamiętny rok do emerytury na znienawidzonym stanowisku.

Wtedy całą energię wkładamy w to, by skrupulatnie je upozorować. Tylko bliscy nie rozumieją czemu wśród swoich wychodzi na wierzch skisła mina i pretensje wobec osób, które za szczęściem się nie uganiają, bo nigdy nie sprzedali duszy konsumpcjonizmowi.

Dobra materialne są tylko elementem przestrzeni, ale nie celem w samym w sobie, czy znamieniem opijanego w zgorzknieniu sukcesu.

Szczęście to satysfakcja, emocjonujące przeżycia, ucieczka od nudy i wszechobecnych obowiązków, spontaniczna decyzja, hedonistyczna przyjemność? A może tylko nam się zdaje, że to ono…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments