Takeitizi.pl

kobiece slow life

gdańsk port
Podróże

Spacer po Gdańsku

Byłam kilkakrotnie nad morzem, ale nie miałam jeszcze okazji zwiedzać Starego Miasta w Gdańsku. Dlatego trzeba było to nadrobić. Start mojej wycieczki to, rzecz jasna Dworzec Główny, którego architektura jest bardzo charakterystyczna i dzięki temu łatwo go odnaleźć. Duża wieża zegarowa dominuje w okolicy, a obok dwa fast foody utrzymane w podobnym stylu – robią zupełnie inne wrażenie, niż szklane klocki ze stolicy.

Od dworca do Starówki tylko rzut beretem. Ulicą Podbielańską koło kościoła św. Józefa dochodzimy do Ratusza Staromiejskiego. Ten niezwykle ciekawy gmach na planie kwadratu, został wybudowany w XVI wieku w stylu manieryzmu niderlandzkiego. Większość mebli i sprzętów przypomina pomieszczenia z obrazów flamandzkich malarzy. Sala Rady odznacza się doskonałą akustyką, dlatego często odbywają się tu koncerty, m.in. Międzynarodowy Festiwal muzyki Kameralnej.

Ratusz Gdańsk

Obok na skwerku, lubiany przez ptaki, pomnik Heweliusza. Ta postać od wieków kojarzy się z Gdańskiem i, choć ceniony jest za swoje osiągnięcia astronomiczne, to mało, kto wie, że był też piwowarem, a za wkład w naukę i rozsławienie Polski na arenie międzynarodowej, Jan III Sobieski zwolnił jego browar z podatków.

Zaraz obok, przy mostku zachwycający Dom Młynarzy, niegdyś siedziba cechu, a teraz stylowa restauracja wypełniona meblami gdańskimi.

Przechodzimy na kanałem Radunii mostem miłości obwieszonym kłódkami, które mają za zadanie przedłużyć na wieki uczucia.

most miłości Gdańsk

Jedną z atrakcji, a przy okazji misją dla mnie do spełnienia, było odnalezienie restauracji pod Łososiem, gdzie można skosztować Goldwasser. Recepturę trunku z płatkami złota przywiózł do miasta Holender – Ambroży Vermollen. Punktów sprzedaży tego trunku jest więcej w Gdańsku, wystarczy tylko trochę się rozejrzeć i można znaleźć ją wśród pamiątek z bursztynem na Długim Pobrzeżu. Ale uwaga! nie należy do najtańszych.

DSC07227

Dalej trafiamy na pchli targ, będący częścią Jarmarku św. Dominika. Mnóstwo staroci przykuwa oczy ciekawskich turystów. Można tu znaleźć stare zabawki, porcelanę, numizmaty, obrazy, czy firanki.

Przedzieram się przez rzeszą turystów i podążam w stronę pomnika Neptuna. Nie jest to zbyt łatwe, gdyż dziś akurat ma miejsce maraton i miejsce jest dodatkowo ograniczone. Kiedyś Neptun był cały jak go Pan Bóg stworzył, ale teraz ma zakryte to i owo ogonem ryby. Odnalezienie fontanny i podziękowanie za bezpieczną podróż, było pierwszą rzeczą, jaką robili marynarze po przypłynięciu do portu. Według legend raz na 100 lat zamiast wody wypływa z fontanny legendarna Goldwasser i mieni się ona złotem.

neptun Gdańsk

W końcu lądujemy na plaży. Mieszkańcy Gdańska mają to szczęście, że w jakieś 30 minut mogą dostać się ze Starówki nad morze. Jest tu dobra ścieżka dla rowerzystów, która ciągnie się aż do Sopotu. Kilka wypożyczalni rowerów umożliwia taką wycieczkę już za kilkanaście złotych za godzinę. Wydaje się wręcz, że rowerzyści królują w tej okolicy, gdyż zamontowano nawet progi zwalniające ( jak dla mnie bardzo ciekawy widok) oraz oznaczenia poziome: ustąp pieszym!

Charakterystycznym punktem jest molo, coś jak pomniejszona wersja tego najbardziej znanego sopockiego. Po prawej widać port, żurawie, po lewej Sopot i Gdynię.

gdańsk port

Szum fal, wiatr i skrzek mew pozwala zapomnieć o bożym świecie. To uczucie, gdy rozpościerasz ramiona i chłoniesz powietrze głęboko w płuca, inhalując się jodem. Jod sam wchłania się nozdrzami, kojąc nerwy mieszczuchom przywykłym do brudnej Wisły. Ciepły piasek przelatuje między palcami i wchodzi wszędzie, gdzie może, aby utrwalić wspomnienia.

ul Długa Gdańsk

Tekst: Kasia Kowalska

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments