Takeitizi.pl

kobiece slow life

przemoc-slowna
Relacje

Skutkiem doświadczania przemocy słownej jest poczucie bycia niewystarczającą dla znaczących osób

Krytyka, umniejszanie wartości drugiej osoby i zawstydzanie to przemoc słowna. Zdawać by się mogło, że daleko jej do przemocy fizycznej, jednak skutki, jakie odczuwa dziecko agresywnie atakowane przez opiekunów, są równie drastyczne:

Ponieważ dziecko jest nieustannie przytłoczone emocjami, takimi jak strach, wstyd, złość, poczucie krzywdy i zranienie, jego zdolności powrotu do równowagi w chronicznym stresie zostają zablokowane, a w efekcie zahamowany zostaje rozwój umysłowy. Dziecko odnosi złe wyniki w nauce, ma obniżoną odporność, a na poziomie emocjonalnym zaczyna hodować nienawiść do samego siebie:

Kiedy popełnia błąd, myśli – jestem za głupi, by zrobić to poprawnie.

Kiedy ktoś nie traktuje go właściwie – nie zasługuję na nic lepszego.

Osoba poddana ciągłej krytyce, przyzwyczaja się do niej, przez długie lata nie zdając sobie sprawy, że ktoś niewłaściwie ją traktuje, ponadto dwoi się i troi, by zasłużyć na aprobatę tej osoby, bo żyje w przekonaniu, że to w niej tkwi przyczyna.

Doświadczanie krytyki od osoby znaczącej powoduje internalizację tego przekazu, w dorosłości kobieta rozwija bardzo silnego wewnętrznego krytyka. Jest wrażliwa. Boi się odrzucenia, nie potrafi przyjąć komplementu, a także wątpi w jego szczerość lub w to, że sobie zasłużyła na miłe słowa (widocznie ta osoba nie zna jej prawdziwej, skoro tak mówi). Analizuje to, co ktoś miał tak naprawdę na myśli, jest nastawiona na spełnianie cudzych oczekiwań kosztem swoich potrzeb w poszukiwaniu uznania i potwierdzenia.

Skutkuje to skłonnością do depresji, niskim poczuciem własnej wartości, zewnątrzsterownością. Dzieci poddane krytyce i przemocy słownej w dorosłości mają tendencję do powielania tego schematu z życiowym partnerem.

Jakie 4 nieoczywiste symptomy mogą świadczyć o przemocy emocjonalnej?

Kontrola

Manipulator próbuje przejąć kontrolę nad drugą osobą, pozbawiając jej szacunku do samej siebie, w ten sposób szykuje grunt pod jej poczucie bezradności. Jego bronią jest krytyka i pogarda, obelżywe sformułowania, np. przekleństwa w codziennej komunikacji.

Kłamstwa

Zaprzecza temu, co się wydarzyło lub własnym słowom. Bez szczerości nie można zbudować związku opartego na wzajemnym zaufaniu. Ofiara przemocy przestaje ufać swojemu osądowi sytuacji. Taka postawa wprowadza chaos.

Nieprzewidywalność

Są okresy, gdy partner jest miły, ale nigdy nie wiadomo, co go rozwścieczy, ponieważ jego złość lub duży ładunek emocjonalny w codziennych okolicznościach jest nieadekwatny do sytuacji. Nieprzewidywalność pozbawia poczucia bezpieczeństwa.

 Szantaże

Agresor zna twój czuły punkt, twoje lęki i kiedy chce pokazać, że ma nad tobą przewagę, stosuje twoje kompleksy i niedociągnięcia jako broń, mogą to być np. niskie zarobki. W pewnym momencie rezygnujesz z dzielenia się z nim swoimi sukcesami, bo i tak wiesz, że go to zmartwi, a o porażkach wolisz nie wspominać, by nie dawać mu broni do ręki. W zdrowym związku partner świętuje twoje sukcesy i wspiera cię, gdy odnosisz porażkę.

Z jakiego powodu inni stosują agresję?

„Osoba stosująca agresję próbuje sprawić, żeby otoczenie spełniało jej oczekiwania. Chce, by wszystko było po jej myśli, by system funkcjonował według jej zasad, a kiedy tak się nie dzieje, i czuje, że rzeczywistość wymyka się z rąk, to się boi i dlatego staje się agresywna. Próbuje w ten sposób wymusić na otoczeniu, by zaspokajało jej potrzeby.” Mateusz Grzesiak

Marta Szyszko

na podstawie:

https://www.psychologytoday.com/blog/tech-support/201611/the-long-legacy-childhood-verbal-abuse?utm_source=FacebookPost&utm_medium=FBPost&utm_campaign=FBPost

www.womenworking.com/4-subtle-signs-youre-being-abused/

„Psychologia zmiany” Mateusz Grzesiak (Helion, 2016)

Spowiedź ofiary przemocy emocjonalnej:

Były romantyczne początki i pierwsze przejawy twojej agresji tuż po sakramentalnym tak. Gdy przystrojona w białą suknię ślubną, próbowałam zmęczona usiąść pod koniec wesela i odpocząć, usunąłeś mi krzesło w ostatniej chwili, tak, że poleciałam na podłogę. Ty chciałeś tańczyć, wódka dała ci kopa, nie brałeś pod uwagę scenariusza, że mogę mieć inne potrzeby.

Zignorowałam to, cóż miał znaczyć taki nieznaczący gest w obliczu romantycznych chwil, które przeżyliśmy. Myślę, że już wtedy chciałam uciec, ale ciążyła nade mną ta świadomość, że za późno na wycofanie się i nie mam dokąd pójść.

Potem tolerowałam twój brak zaangażowania w opiekę nad dziećmi, które praktycznie wychowywałam jak samotna matka. Ty uciekłeś w pracę i siecioholizm. Drwiłeś ze mnie, ty i cała twoja rodzina, bo siedziała rozwalona baba w domu i nawet nie umiała utrzymać porządku. Zaczęłam dorabiać, bo gdy coś ci się nie spodobało, odcinałeś mnie od pieniędzy.

Nie miałam dostępu do twojego konta, zadbałam więc o własne.

To nie był wystarczający powód, byś wreszcie zaczął mnie szanować, wyśmiewałeś się z moich zarobków, zawsze moje starania były o krok wstecz przed twoimi oczekiwaniami. Czekałeś na te momenty potknięć, by móc mną pogardzać.

Co jakiś czas cedziłeś przez usta – ty głupia suko, na ogół wtedy, gdy się w czymś z tobą nie zgadzałam, np. nie chciałam pucować mieszkania przed twoim przyjściem. Tolerowałam to, bo myślałam, że tak czasami jest w związku, terapeutka uświadomiła mi, że nie w każdym.

Dalej jak samotna matka wychowywałam nasze dzieci, ty byłeś z boku. Nie zrobiłeś nic, co dałoby mi powód, by rozbić naszą rodzinę, ale myślę, że te wszystkie poszczególne powody zebrały się w jeden, za którym już nie było nadziei. Może szkoda, bo gdybyś pił albo bił, nie zwlekałabym tak długo.

To wtedy postanowiłam małymi krokami uniezależnić się od ciebie finansowo.

Całą pogardę, którą we mnie ciskałeś przez te lata, żywię dziś do ciebie.

Wiem, że najgorsze mogą być sekrety, że najgorszy może być brak kontaktu ze swoimi uczuciami, więc dogłębnie odczuwam swoją złość, pozwalam jej wybrzmieć. Przestaję oszukiwać samą siebie. Zbyt długo żyłam w iluzjach z lęku, że sobie nie poradzę. Nabrałam do siebie szacunku, którym nie byleś zdolny mnie obdarzyć i dlatego nie mogę dłużej udawać, że jesteśmy rodziną.

Nadal jesteś ojcem naszych dzieci, za co jestem ci wdzięczna, ale to jedyne, co nas łączy.

Ewa z terapii powiedziała, że niełatwo z dziewczyny z problemami stać się dziewczyną z łatką alkoholiczki. Ofiarą przemocy też nikt nie chce być, ale czasami jest. Jest coś gorszego niż łatka. Tkwienie w tym stanie, by ochronić swoje iluzje.

Czy była w tym moja wina?

Może byłam już za stara, za brzydka, za mało zaradna, skoro przestałeś się starać, a może znieważanie masz we krwi i nic, co bym zrobiła, nie zdołałoby tego związku naprostować. Chciałam akceptacji bezwarunkowej, prawa do błędu, do bycia słabą i zmęczoną, do bycia wystarczającą. Może gdybyś tak się nie skupiał na pozorach przed innymi, nad udawaniem rodziny, nad wywieraniem na mnie presji, bym tolerowała nie tylko twoją przemoc, ale też twojej rodziny i ich pogardę, można by coś z tym zrobić.

Dziś wiem, że to, co mam, to wolność decydowania o sobie. Z kim spędzam czas, a z kim nie, na co się godzę, a na co nie. Ile zarabiam – i ile da mi to wolności. Marzenie o swoim mieszkaniu – nie za dużym. O tym, że nikt nie będzie mi sączył jadu do ucha.

(LIST do redakcji)

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments