Powodów, dla których wciąż spotykamy się z osobami, które nas lekceważą, ledwo tolerują, krytykują, upokarzają lub traktują jak powietrze może być kilka. Chcemy, by dzieci miały kontakt z dziadkami, wiemy, że zależy na tym życiowemu partnerowi. Jak przetrwać Święta z toksyczną rodziną?

Nie oczekuj, że w tym roku sytuacja się uzdrowi

Jeśli wnosisz we wspólną uroczystość nadzieje, że zostaniesz miło przyjęta przez osoby, które od lat okazują ci dezaprobatę, narażasz się na rozczarowanie. Jeśli oczekujesz bliskich relacji od osób, które są do tego niezdolne, bo nie mają kontaktu ze swoimi uczuciami, np. w wyniku nałogu, którego nie chcą leczyć, a władza zapewnia im zachowanie status quo-narażasz się na rozczarowanie. Nie wnoś swoich nierealistycznych oczekiwań. Przyjmij, że czasem jedyne, co bliscy mogą dać, to pierogi do barszczu i karp w galarecie.

„Człowiek zabiegający o władzę nie może zostać prawdziwym członkiem zespołu, ponieważ nie potrafi brać i dawać (…) zawsze absorbuje go przede wszystkim potrzeba ochraniania własnego „ja” przed wpływem rzeczywistości, a nie adekwatne reagowanie na sytuację. (…) posiadacz dobrej, realistycznej mapy nie ma potrzeby panowania nad innymi ludźmi (…) Ma ugruntowane poczucie tożsamości, więc nie jest mu to potrzebne. (…) jeśli ktoś dorosły ma mocno wybujałe „ja”, to próba sprowadzenia go do realnych rozmiarów musiałaby wywołać tak wielkie cierpienie, że nigdy nie będzie mógł nawet na chwilę się rozluźnić w obawie przed tym, że jakiś fragment rzeczywistości przebije się przez mechanizmy obronne i spowoduje rozpad jego złudzeń na własny temat. Dlatego stale musi wysyłać do innych sygnały, żeby nie mówili rzeczy, które mogłyby mu się nie spodobać.” Skynner, Clesse

Przykładem takiej sytuacji może być spędzanie świąt z rodziną z problemem alkoholowym, która temu zaprzecza i oczekuje, że wszyscy goście będą brali udział w grze: „Słonia nie ma w pokoju.”

„Ludzie potrzebują władzy i poświęcają życie na jej zdobywanie dlatego, że w ten sposób mogą próbować zmuszać innych, żeby przystosowali się do nich. Bo w takiej sytuacji nie muszą korygować rozdętego obrazu własnej osoby (…) muszą kurczowo trzymać się mniemania o sobie jak o kimś wyjątkowym.” Skynner, Clesse

Pamiętaj- to nie Ty to oni

Być może zastanawiasz się, co mogłabyś zrobić, żeby w końcu cię zaakceptowali, żeby było miło, pewnie już nie raz stawałaś na rzęsach i liczyłaś, że w końcu wygrasz czyjąś aprobatę. Odpowiedź brzmi: nic nie możesz zrobić, bo nie ty jesteś przyczyną. Możesz natomiast poprzez stawianie granic nie zgodzić się, by być „chłopcem do bicia” i kontenerem na negatywne emocje.

„Uczepione siebie, depresyjne rodziny (…) z nieostrymi granicami, w których znaczną część emocji rzutuje się na innych, będą miały skłonność do dzielenia dzieci na „dobre” i „złe”, idealizowania „dobrych”, a ze „złych” robienia kozłów ofiarnych.” Skynner, Clesse

Więcej o mechanizmie szukania kozła ofiarnego pisałam tu: Gdy nie chcemy wziąć odpowiedzialności za swoje negatywne uczucia i stany, szukamy kozła ofiarnego

Stawiaj asertywnie granice

Nie jesteś już dzieckiem, możesz się bronić. Nie jesteś też przykuta do stołu czy choinki, możesz opuścić uroczystość, gdy twoje granice nie są szanowane. Nie bój się, że stracisz czyjąś aprobatę, nigdy jej nie miałaś. Nie można stracić czegoś, czego się nie ma, można natomiast poczuć szacunek do siebie, reagując na krytykę. W ten sposób wychodzisz z roli ofiary. I nie jest ważne, jak inni na to zareagują, ale że ty staniesz w swojej obronie, bo szanujesz siebie. Nie ma bardziej napełniającego pewnością siebie uczucia, niż przemówienie w swojej obronie po latach cichego przyzwolenia na lekceważące, krytyczne uwagi.

Nie walcz, bo walka zbliża

„Kiedy człowiek kłóci się z kimś i walczy, to tak naprawdę jest bardzo blisko niego i koncentruje na sobie bardzo dużo zainteresowania. (…) Jeżeli walczysz z kimś, to jesteś z nim związany.” Skynner, Clesse

Nie daj się wciągnąć w potyczki słowne, ponieważ obrażanie innych to miecz obosieczny, obniża poczucie własnej wartości i rozmówcy, i adresata. Jak reagować na krytykę asertywnie? Pisałam tu:

Jak reagować na krytykę?

Jeśli zdecydowałaś się wziąć udział w uroczystości, to nie opowiadaj partnerowi, jak nie chcesz tam być, nie nakręcaj spirali negatywnej energii, jeśli faktycznie to ponad twoje siły, po prostu zrezygnuj.

Wystarczy wycofać się z relacji z toksyczną rodziną, by odzyskać spokój?

Zdawać by się mogło, że wystarczy ograniczyć lub zerwać relację z toksyczną matką, by odzyskać spokój. Jednak sytuacja jest bardziej złożona i skomplikowana. Matka może nakręcać dramaty wobec osób pozostających w kontakcie z córką, przekazywać krytyczne uwagi przez pośredników, np. rodzeństwo, które mącą jej spokój.

Toksyczna matka może próbować zniszczyć małżeństwo swojej córki, przekonując zięcia, że córka jest niewierna, próbować skłócić ją z rodzeństwem, nastawić rodzinę przeciwko niej, by mieć jej członków po swojej stronie.

Może też przenosić toksyczne wzorce na relacje z wnukami, traktując dzieci niekochanej córki jako gorsze od wnuków ukochanego syna, robić z nich kozły ofiarne, podobnie jak robiła kozła ofiarnego z córki. Jeśli ktoś potrzebuje tworzyć dramaty i sprawić, by inni poczuli się gorzej, by sam mógł poczuć się lepiej, oczekiwanie, że stać go będzie na troskę i miłość w stosunku do wnuków, jest iluzją. Chyba że taka osoba poszłaby na terapię i zbudowała poczucie własnej wartości. Inaczej nie tylko córka, ale też jej dzieci będą narażone na krytykę, manipulacje, wyładowywanie złości i obwinianie ich o bycie powodem złości. Jeśli wnuki nie chcą jeździć do babci, należy to uszanować. Jeśli sami decydujemy się nie utrzymywać kontaktu z toksyczną matką, bo mamy prawo do spokoju, poczucia bezpieczeństwa, szacunku i braku napięcia, pamiętajmy, że nasze dzieci też mają do tego prawo.

Z reguły tracimy dekady w nadziei, że uda się zadowolić i udobruchać toksyczną matkę, mieć rodzinę, a kiedy mijają lata i mimo kolejnych dawanych jej, niewykorzystanych szans na poprawę relacji, nic nie zmienia się na lepsze, a my czujemy się coraz gorzej, przychodzi czas, że szkoda tych straconych lat. I złość, że wcześniej zabrakło odwagi, by stanąć w swojej obronie. Nadzieja na to, że uda się wygrać miłość niekochającej matki umiera ostatnia. Jednak niezależnie od tego, czy pozostajemy z nią w kontakcie, czy nie, trzeba pozbyć się złudzeń, by uzdrowić swoje życie. Często próbujemy jeszcze raz i jeszcze raz, w nadziei, że tym razem inni się opamiętają, docenią, zrozumieją swoje błędy. To życie w zaprzeczeniu i w oderwaniu od rzeczywistości.

Marta Szyszko

na podstawie:

Daughter Detox: Recovering from An Unloving Mother and Reclaiming Your Life” Peg Streep

toksyczna rodzina

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments