Jeśli bliska nam osoba nie chce wziąć odpowiedzialności za własne zaniedbania (przykładowo: unikanie bliskości, niepohamowane wydawanie pieniędzy), nie jest to tylko jej problem, ponieważ ktoś inny tę odpowiedzialność dźwiga w jej imieniu.

„W takich okolicznościach ktoś inny doświadcza skutków problemu, który powinien ograniczać się swoim zasięgiem do osoby, która go stwarza.” Henry Cloud, John Townsend

Jak przestać dźwigać czyjąś odpowiedzialność i ograniczyć jej destruktywny wpływ na siebie?

Nie możesz skłonić innych do zmian, ale możesz ograniczyć ich destruktywny wpływ na siebie.

„Zmieniamy się wówczas, gdy ból pozostawania niezmiennym staje się silniejszy od bólu towarzyszącego zmianie.” Henry Cloud, John Townsend

Dlatego wyznaczając granice, mów o tym, co ty zamierzasz zrobić.

 „Wytyczamy granice samym sobie, np. postanawiamy sobie, w czym będziemy brali udział, a w czym nie lub ustalamy konsekwencje. (…) Ktoś, na kogo rzekomo nie mamy wpływu, w rzeczywistości często bywa od nas zależny. Dzieje się tak, ponieważ nieświadomie go wspieramy, ratując i chroniąc przed konsekwencjami jego własnych zachowań. W rezultacie nie potrafi obyć się bez naszego odpowiedzialnego stosunku do życia, bez naszego zorganizowanego działania, (…) ponieważ dzięki nim udaje mu się uniknąć bólu, którego mógłby doświadczać na skutek swojego postępowania.” Henry Cloud, John Townsend

Bierne tkwienie w sytuacji problemowej sprawia, że pogłębia się ona z każdym dniem. O ile rozmówca winny jest swoich zaniedbań, o tyle bierna osoba winna jest, że się na to godzi, ratuje sytuację. Robimy to z rożnych powodów, boimy się zmiany, samotności, czyjegoś gniewu, narażania samopoczucia bliskiej osoby. Czasami każdy znajduje się w trudnym punkcie, jednak problem zaczyna się wtedy, gdy postanawia się tam wygodnie umościć, bo ktoś inny przejmuje za niego odpowiedzialność.

 people-2572965_1920

„Sandy bała się, że straci Rollie’go i zostanie sama. Tak bardzo się tego lękała, że nie potrafiła niczego mu odmówić. Zaprzeczała istnieniu problemów, byle tylko zatrzymać go przy sobie. (…) To smutne, gdy w jakimkolwiek naszym związku zaistnieje sytuacja, wymagająca wytyczenia granic i określenia konsekwencji. Bywa jednak, że dopiero wówczas związek zaczyna zmieniać się na lepsze. Jeśli zmiany nie nastąpią, ograniczymy przynajmniej straty we własnym życiu i w życiu naszego rozmówcy.” Henry Cloud, John Townsend

W wyniku próby konfrontacji, narażamy się na gniew rozmówcy.

Dlaczego rozmówca atakuje cię, gdy chcesz porozmawiać o problemach, jakie sprawiają jego zachowania?

„Jeśli poruszamy trudny temat w rozmowie z kimś, kto przyjmuje defensywną postawę, spodziewajmy się, że będzie próbował wskazać inne źródło problemu. Często oznacza to, że sami staniemy się celem ataku.” Henry Cloud, John Townsend

Znalezienie winnego (kozła ofiarnego) umożliwia mu uniknięcie odpowiedzialności.

„Atak rozmówcy i oskarżenia rzucane pod naszym adresem odnoszą skutek: chronią go przed konfrontacją. Ale przynoszą również coś innego. Wywierają mianowicie negatywny wpływ na nas samych.(…) Kiedy ktoś, z kim próbujemy porozmawiać, wysuwa oskarżenia, szuka wymówek lub kontratakuje, możemy przypuszczać, że już od dłuższego czasu funkcjonuje w dyskomforcie, unikając wysłuchania naszej opinii i wynajdując kolejne sposoby na przeinaczanie faktów.” Henry Cloud, John Townsend

Przykłady konfrontacji z książki Henrego Clouda, Johna Townsenda

holding-hands-2617778_1920

Rozmowa z mężem, który ma problem z okazywaniem bliskości:

„Tom, chciałabym porozmawiać z tobą o naszym życiu seksualnym. Nasz ostatni stosunek nie był dla mnie szczególnie przyjemny. Czułam się pozbawiona jakiejkolwiek więzi z tobą. Pozwól, że ci to wyjaśnię. Często wieczorem prawie ze mną nie rozmawiasz, jesteś nieuprzejmy, a później, gdy już jesteśmy w łóżku, przychodzi ci ochota na miłość. Bywa, że i potem nadal czuję się samotna. Fizycznie byliśmy razem, ale nie zamieniliśmy ani jednego słowa, chociaż usiłowałam nawiązać rozmowę. Mam podobne wrażenia, gdy wypowiadasz krytyczne uwagi na temat obiadu lub czegoś, co zrobiłam. Nie rozmawiamy o tym – ja słucham, ty mówisz. Nie jesteśmy sobie bliscy. A później masz ochotę na seks. Wtedy czuję się z tobą bardzo obco. Chcę, abyśmy najpierw porozmawiali, abym wiedziała, że jesteś ze mną, że istnieje między nami jakaś więź.

-O czym Ty mówisz? Poświęcam ci bardzo wiele uwagi. Jak możesz tak mówić? Pomyśl tylko, ile czasu jesteśmy ze sobą!

-Wierzę w twoje odczucia. W to, że jesteś przekonany, ze okazujesz mi wystarczająco dużo szacunku. I doceniam to. Ale chcę ci powiedzieć, że gdy zachowujesz się w taki sposób, mam problem. Chciałabym, abyś to właśnie zrozumiał. Tom, jeśli nie będziesz starał się zrozumieć, co czuję i słuchać tego, co pragnę ci powiedzieć, nie będę się z tobą kochać, jeśli sprawisz, że poczuję się samotna.”

Mąż, który konfrontuje rozrzutną żonę, która nie kontroluje swoich wydatków:

„Uważasz mnie za sknerę, ale ja sprawdziłem, ile pieniędzy wydajesz. Może nam nie wystarczyć na studia dzieci. Sprawa jest poważna i chcę, abyś w taki sposób ją potraktowała. Kiedy zbywasz wszystko śmiechem, jestem rozgniewany i mam wrażenie, że moje zdanie się dla ciebie nie liczy. Chcę, abyśmy odpowiedzialnie traktowali nasze sprawy finansowe. Jeśli odmówisz, będę musiał chronić finanse naszej rodziny do czasu, aż się zmienisz.”

Konfrontując bliską osobę, pomagamy się jej rozwijać. Jej pierwsza reakcja może być przykra, ale w ostatecznym rozrachunku pomoże i nam, i jej. Konfrontując bliską osobę z wpływem, jaki jej zachowanie wywiera na innych, nie musi sprawić, że ta osoba się zmieni, ale sprawi, że rozwiążemy swoją część problemu – nie będziemy dłużej skazani na jej nieodpowiedzialne zachowania. Przestajemy też postrzegać się jako ofiarę drugiej osoby i okoliczności.

Marta Szyszko

Na podstawie: „Sztuka konfrontacji” Henry Cloud, John Townsend, wyd. Vocatio

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments