Takeitizi.pl

kobiece slow life

relacja z rodzicem
Relacje

Masz prawo chronić siebie – o trudnej relacji z rodzicem

Jeśli nie doświadczyłaś od rodzica wspierającej, życzliwej relacji, jeśli osoba, która miała cię chronić, okazała się tą, przed którą musiałaś i nadal musisz chronić siebie, wiedz, że jest coś, co możesz zrobić. Sama możesz być dla siebie wspierającym, kochającym, akceptującym rodzicem.

W naszej tożsamości mieszkają 3 postacie: – dorosłego – dziecka – rodzica. Często mimo kilkudziesięciu lat na karku, nie zachowujemy się w relacji z rodzicem jak postać równorzędna. Bywa, że tracimy lata, by zasłużyć na jego podziw i akceptację, dogadzamy, a i tak w odpowiedzi dostajemy grymas niezadowolenia. Biegniemy na każde zawołanie, nie potrafimy wyznaczyć granic, powiedzieć – dziś nie mogę przyjechać, mam już plany, ale mogę za tydzień. Przemawia przez nas zalęknione, uległe dziecko, które boi się stracić aprobatę rodzica. Siebie stawiamy kilka stopni niżej w hierarchii. Relacja typowa dla kilkuletniego dziecka, rządzi nami mimo upływu lat.

W efekcie sami dla siebie stajemy się surowymi, chłodnymi, krytycznymi rodzicami. To co mówisz do swojego dziecka, staje się jego wewnętrznym głosem, tak samo było z tobą. Jeśli bardzo się starałaś, a to i tak zawsze było niewystarczające, do dziś możesz stawiać sobie nierealistyczne wymagania.

Jeśli ciągle przestrzegano cię przed potencjalnym niebezpieczeństwem, zapewniano, że sobie nie poradzisz, że świat jest zagrażający, a ty do niczego, w piękny słoneczny dzień widzisz tylko powody do niezadowolenia, przywołujesz przykre zdarzenia, napędzasz machinę pesymizmu, skazujesz się na porażki, a doświadczając ich, utwierdzasz się w przekonaniu, że tak miało być, na więcej nie zasługujesz.

Za więź dziecka z rodzicem – nawet tego dorosłego, zawsze odpowiada rodzic. Jeśli on w swoim czasie nie odgrywał swojej roli, jak powinien, jeśli dziecko – dorosłe czy małe, cierpi w kontakcie z nim, jeśli ostatnią rzeczą na jaką ma ochotę, jest spotkanie, ma prawo chronić siebie.

To nie chodzi o to, by udawać, że ta relacja nie jest ważna, że nie istnieje. Niezależnie od tego, jakie masz relacje z rodzicem, czy jest z nim nić porozumienia, a może zapadło głuche milczenie, ta relacja zawsze będzie ważna, nawet jeśli z różnych powodów istnieje głównie w twoim wnętrzu. Myśli kłębią się w głowie, nieuporządkowane emocje dają o sobie znać w Dzień Matki, gdy wszyscy afiszują się miłością, prezentami i trzymają dłoń mamy w swojej. Może masz poczucie winy, bo ty nie chcesz spotkania. Możesz stworzyć dystans-zadzwonić, ale nie jechać na spotkanie, spotkać się, ale wyjść, gdy zacznie się robić nieprzyjemnie, a wyznaczanie granic nie przyniesie efektu. Warto czcić swoich rodziców, bo może się okazać, że dzwoniąc z drżącym sercem w urodziny, obawiając się ataku emocjonalnego, usłyszysz bardzo samotną osobę, która cieszy się, że pamiętasz.

Jeśli zastanawiasz się, czy jesteś wystarczająco dobrą córką, czy wywiązujesz się ze swej roli, odpowiedz sobie na pytanie – czy twoja matka wypełniła swoją rolę, jak powinna? Czy chcesz z nią kontaktu, bo daje ci radość, a może masz wpojone przekonanie, że ty masz się starać, próbując naprawić coś, co zawsze będzie zepsute? Bo ta druga strona relacji o tym zadecydowała, mniej lub bardziej świadomie przekreślając kontakty swoim zachowaniem?

Może szukasz teraz usprawiedliwień – nie umiała inaczej, ją też ktoś skrzywdził, miała ciężkie życie, pamiętaj, że Hitler też miał ciężkie dzieciństwo i dobre intencje. Masz prawo chronić siebie, a pewnych zachowań nie należy usprawiedliwiać.

Często nawet po śmierci rodzica nieuporządkowana relacja daje o sobie znać. Często ta najważniejsza relacja, jeśli przyjmie znamiona konfliktu, odrzucenia rzutuje na relacje z całym światem. Ktoś kto doświadczył miłości, akceptacji, przytulania ufa bezwarunkowo, nie boi się sparzyć, wierzy, że świat mu sprzyja i jest po jego stronie. Są też osoby, które dopiero muszą się tego nauczyć, pożegnać dawne schematy myślowe, zacząć widzieć świat obiektywnie, a nie przez pryzmat doznanych traum.

Masz wpływ na to, jak uporządkujesz przeszłość, czy to zrobisz, jak będziesz odbierać świat, czy zaczniesz być szczęśliwa. Bo tego, w przeciwieństwie do bezpiecznego, szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa, nikt ci nie odbierze. Już nie jesteś zależna od dorosłego, który nie wypełniał swojej roli, dziś możesz zaopiekować się sobą najlepiej jak potrafisz.

Niektórzy rodzice mogą dać bardzo mało, czasem wystarczy, że zrobią niewielkie postępy, byś poczuła, że warto o nich zabiegać, niezależnie od tego, jak się pogubili. Ale nie po to, by cię zaakceptowali, jeśli dorośniesz i zaakceptujesz siebie, nie będziesz już tego łaknąć od innych, nawet swoich rodziców, a wtedy łatwiej będzie ci spędzać z nimi czas i nabrać dystansu.

Marta Szyszko

Czytaj także:

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments