Takeitizi.pl

kobiece slow life

pośpiech
wellness

Pośpiech to styl życia – możemy go uprawiać albo nie

Odprowadzając synka do przedszkola, zaparkowałam byle jak, wystając kuprem samochodu na kawałek ulicy, bo akurat ciężarówka zastawiła mi wjazd, a on musiał zdążyć na śniadanie. Byłam wyluzowana i nieprzywiązana do samochodu, przepisów, potencjalnych kłopotów. Poprzedniego dnia zgubiłam klucze do mieszkania, na krótkim odcinku: dom – przedszkole. Jeszcze niedawno wpadłabym w stres w obydwu sytuacjach, ale towarzyszyła mi myśl, że mam wokół życzliwych ludzi, klucze na pewno się znajdą, a pozostawienie samochodu na kilka minut w pozycji: „kierowca płakał, jak parkował”, nie ściągnie drogówki.

Tuż po przekroczeniu przedszkola okazało się, że klucze zostawiłam na półce w szatni, a pomoc przedszkolanki wręczyła mi je z uśmiechem. Rozmyślanie o potencjalnej kradzieży lub nerwowe przeszukiwanie okolicy byłoby zbędne, więc cieszę się, że zaufałam naturalnemu rozwojowi zdarzeń. Mam wokół odpowiedzialne, życzliwe sąsiedztwo, zżytą lokalność, dlatego czuję się bezpiecznie. Ponadto ostatnio przestałam myśleć o pierdołach i na nich się koncentrować, zaczęłam myśleć pozytywnie i ufać, że wszystko ułoży się tak, by dla mnie było sprzyjająco, nawet jeśli zajmie mi to chwilę dłużej albo pozwolę sobie na jakieś niedopatrzenie. Zamki można zmienić. Wszystko inne też da się naprawić.

„Dla mnie minimalizm jest przede wszystkim dobrym narzędziem do bycia teraz. Do nieplanowania za bardzo. Pozwala mi zobaczyć, że wciąż mam sporo do zrobienia, do odpuszczenia, że muszę ćwiczyć w rezygnacji. Każe ciągle kwestionować oczywistości, narzucone kulturowo albo pochodzące nie wiadomo skąd. (…) minimalizm nie dotyczy tylko rzeczy. Gdy zobaczysz, że wystarczą ci dwie bluzki i nie ma kłopotu z praniem, uświadamiasz sobie, że tak może być ze wszystkim. Możesz oszczędzić energię. Nie musisz organizować, planować. Możesz tę energię poświęcić na coś innego, na co masz ochotę – gotowanie, rysowanie.” fragment wywiadu z książki Anny Mularczyk – Meyer „Minimalizm dla zaawansowanych”

Jedna z mam wpadła jak oparzona do przedszkola, krzyczała na synka by się pospieszył, miała oczy jak 5 złotych, zachowywała się nerwowo. Dziecko miało buzię w podkówkę, być może ranek to jedna z niewielu chwil, gdy ma mamę dla siebie. Ale ona była już zajęta tym, ile ma do załatwienia i jak niekomfortowo czuje się w nudnym przedszkolu, stojąc przed koniecznością sprawowania obowiązków rodzicielskich. Być może myślami siedziała już za biurkiem. Patrząc na nią, zrozumiałam, jaką pracę wykonałam w swoim podejściu do codzienności. Im bardziej panuję nad codziennym chaosem, tym wyraźniej widzę, w jakim punkcie byłam jeszcze niedawno. Wiem, że nie skończy się świat z powodu minuty w tą czy w tamtą, a pośpiech to styl życia, możemy go uprawiać lub nie. Ja wolę nie.

„Ponieważ dużo pracuję z dziećmi, czytam skandynawskich psychologów. Jest taki Duńczyk, Jesper Juul, który mówi, że dzieci robią się egoistyczne, egocentryczne i roszczeniowe, gdy dostają za dużo tego, czego nie potrzebują. Czegoś chcą, nie wiedzą czego, więc domagają się czegokolwiek, a rodzice im to dają. Dostają mnóstwo zabawek i pochwał, zamiast miłości i uwagi. Dlatego są roszczeniowe. To tak, jakbyś dostała sto par okularów, a potrzebowała herbaty. Nadal chce ci się pić. Prawdopodobnie współcześni ludzie nie wiedzą, czego chcą i potrzebują. Nikt ich nie uczy, jak się tego dowiedzieć. Dlatego wszyscy chodzą po galeriach handlowych. I to się przekłada na dzieci. Skoro dorośli nie wiedzą, czego potrzebują, to skąd mają wiedzieć, czego potrzebuje ich dziecko?” – fragment wywiadu z książki Anny Mularczyk – Meyer „Minimalizm dla zaawansowanych”

Gdy nasze życie przestaje satysfakcjonować, gdy jakaś jego sfera wymaga zmian, a te pociągają za sobą wyzbycie się bezpiecznego, z zewnątrz idealnego wizerunku, mamy tendencję do budowania muru, między tymi niekomfortowymi uczuciami, a sobą. Uciekamy w zakupy przed nieudanymi relacjami, imponujemy innym wysokim statusem materialnym, by zamaskować brak satysfakcji z wykonywanej pracy. Minimalizm pozwala wrócić do źródła i budować na nowym gruncie, nawet jeśli będą to zgliszcza dawnego, bezpiecznego i oswojonego porządku.

„Wydaje nam się, że możemy coś zaplanować, ale planowanie wywołuje niepokój. Myślimy, że będziemy w stanie kontrolować wydarzenia, a potem życie pokazuje nam, że jednak tak nie jest. Planowanie i gromadzenie są objawem braku zaufania. Świat nam sprzyja.” – fragment wywiadu z książki Anny Mularczyk – Meyer „Minimalizm dla zaawansowanych”

Zamiast tworzyć chaos, by uciec przed tym co niekomfortowe, stoimy twarzą w twarz z prawdą, która wymaga wzięcia pełnej odpowiedzialności za to, jak wygląda każda minuta naszego życia. Dokopujemy się głębiej. To nie zawsze miły i komfortowy proces, ale nikt nie obiecywał, że będzie…

Marta Szyszko

na podstawie:

black publishing
black publishing
Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments