Takeitizi.pl

kobiece slow life

portale społecznościowe
Lifestyle

Portale społecznościowe zaśmiecają życie?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której mężczyzna łamie kobiecie serce. Mijają długie miesiące, nim ta wyleczy się z zakochania, fascynacji i nadziei, że może jeszcze nie wszystko stracone. Ułoży sobie życie w pojedynkę, z kotem lub kimś nowym, kto właśnie pojawił się w jej życiu.

I nagle telefon – on chce spotkania, wracają emocje, zabliźnione miejsca niebezpiecznie się rozsklepiają, z oczu płyną łzy. Kobieta jest w rozsypce, nie ma już ochoty na życie w pojedynkę, przeszłość szczypie ją w pośladki, a przecież się o to nie prosiła.

Gdyby była twarda, powiedziałaby – to tylko telefon, już mam to za sobą, za późno na powroty, na moczenie nóg w tej samej rzece. Ale jakiś chochlik wierci od środka. Kobieta zdusza pokusę rozmowy, spotkania, dalej spotyka się z nowym facetem, za parę lat ma z nim dzieci, dobry związek i masę fajnych wspomnień.

Wyobraźcie sobie, że ten koleś z przeszłości wysyła jej zaproszenie na portalu społecznościowym. Może nawet wysyła wiadomości, namawia na kawę? Codziennie na jej wallu pojawia się jakiś post tamtego, zdjęcie, wzmianka o zmianie zawodowej.

Albo, że te kilka lat wstecz nie skończyło się na jednym nieodebranym telefonie, ale przyjaźni za pośrednictwem portali społecznościowych. Jak bardzo wirtualna bliskość wpłynęłaby na rzeczywistość, którą kobieta toczy w realu? Czy mogłaby ze spokojem budować nowy związek, tkwiąc jedną nogą w dawnej zażyłości?

Poznajcie przyjaciółki od serca. Są nierozłączne, dopóki jednej nie zaczyna układać się w życiu ciut za mocno, druga rezygnuje ze znajomości bez słowa wyjaśnienia. Tamta cierpi, opłakuje przyjaźń, nie rozumie, próbuje zapomnieć, koncentruje się na innych ludziach, których jest pewna, a może już nikogo, ani niczego nie powinna być pewna w swoim życiu?

Choć mijają lata od zdarzenia, zagląda czasem na profil tamtej, może z tęsknoty, może z ciekawości, może z nudów. Pytam po co? „Po co dalej pić to samo wino, skoro czujesz, że uleciał gaz?”.

Portale społecznościowe utrzymują nas w związkach, które już dawno powinniśmy byli zakończyć. Rozdrapują emocje, przywołują wspomnienia, nakłaniają do życia cudzymi sprawami, zamiast… zamiast poświęcić czas na to, co dla nas ważne tu i teraz.

Czy łatwo o kimś zapomnieć, jeśli mamy jego życie podane na tacy na wyciągnięcie ręki, a raczej za jednym kliknięciem? To nie są odosobnione przypadki, gdy związki rozbijają się o konwersację zapoczątkowaną na portalach społecznościowych. Oczywiście nie najlepiej świadczy to o kondycji takich związków i pewnie jak nie to, pojawiłby się inny czynnik. Mimo wszystko pamiętajmy, po której stronie monitora toczy się prawdziwe życie…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments