louis-blythe-199655

Kiedy pierwszy raz podniosłeś na mnie rękę, nawet tak bardzo nie bolało. Nie zostawiłeś nawet śladu, ale czułam jak od wewnątrz wszystko mnie boli, jak brzuch się zaciska w kłębek nerwów, jak buzują we mnie niedowierzanie i złość. Próbowałeś zaprzeczyć i zrzucić winę na mnie, ale spadły mi okulary, a tego nie dało się wymazać.

Nie szanujesz mnie. Od dawna. Bardziej niż twoja ręka, bolą słowa, które w moją stronę od lat kierujesz – kpiące, zasiewające zwątpienie, zaniżające moją wartość.

Gdy coś mi się uda, pokazujesz tylko, gdzie jeszcze nie dotarłam, a powinnam. Pokazujesz, że moje osiągnięcia nic nie znaczą, czekasz na porażki, by się nimi karmić.

Moja terapeutka wspominała, że przemoc eskaluje powoli, pierwsze jej przejawy są nieznaczące, potem coraz bardziej wyraźne, ale kobieta jest już do nich tak przyzwyczajona, że nawet ewidentne nękanie wydaje jej się nie dość uwłaczające, by odejść.

Po tym zdarzeniu udawałeś, że nic się nie stało, unikałeś mnie, traktowałeś jak powietrze, zupełnie, jakbym to ja zrobiła coś złego i miała ciebie przepraszać. Za to znalazłeś czas dla dzieci, choć na co dzień jesteś zbyt zajęty w świecie online, by spędzić z nimi czas.

Może i dobrze, że nie stać cię na klasę, że do mnie się nie zbliżasz. To daje mi czas.

Najbardziej bolą te dobre wspomnienia i to, jak ważny jesteś dla dzieci. Wiem, że odchodząc, zabiorę im coś bezpowrotnie. Chcę jednak, by miały inne wyobrażenie normalności, związku.

Zarabiam wystarczająco, mam dokąd pójść, mogę w każdej chwili się spakować i doprawdy nie wiem, co mnie tu jeszcze trzyma.

Chyba czekam, aż nie będzie żadnych złudzeń, tylko co musiałoby się stać?

Już teraz wiem, że nieważne co powiesz, ale ważne jest to, co ja zrobię. Jeśli przeprosisz, za jakiś czas znów będzie to samo, tylko gorzej. Jeśli zaczniesz mnie obwiniać, to będzie tylko twoja perspektywa. Wygodna i nienaruszająca twojego wizerunku. Ale ani jedno, ani drugie zachowanie nie rozwiąże problemu. Tego jak traktujesz bliskie osoby. Tego, jak nie chcę być dłużej traktowana, bo mam wyrobione przekonanie, że zasługuję na normalność, spokój, życzliwość, przewidywalność i zainteresowanie.

Mylisz się, nie rozwiąże tego, gdy będę bardziej jakaś, a jakaś mniej, gdy zrobię coś lub nie zrobię czegoś. To tylko wymówka.

Szkoda mi straconego czasu, szkoda nerwów, które mogły być radosnymi dniami. Szkoda przestrzeni. Pewnie nie odważę się odejść, jeszcze nie dziś. Dam ci kolejną szansę, choć na to nie zasługujesz. Ale do czasu.

Post anonimowy

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

Related Posts

Jak nie pozwolić drugiej osobie przejąć kontroli nad relacją i naszym samopoczuciem?

Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością – 6 destrukcyjnych powodów, dla których boisz się powiedzieć nie

Jak rozpoznać bierną agresję? Niby nic się nie stało, ale cierpisz po kontakcie z drugą osobą

Narcystyczny rodzic prędzej zrezygnuje z dziecka niż z kontroli

Najskuteczniejszym sposobem na to, by wygrać z toksycznymi ludźmi, jest nie przyłączać się do gry

Toksyczni ludzie – 7 sygnałów ostrzegawczych, że masz z nimi do czynienia