Był do szpiku odpowiedzialny. Nigdy nie zrobiłby tak, jak jego przyjaciel, który zostawił rodzinę dla młodszej koleżanki niedługo po tym, jak zawróciła mu w głowie.

Wracał do domu coraz później, a kiedy w nim przebywał, niewiele wnosił poza przemożną chęcią wypicia kilku drinków. Nagle z człowieka sukcesu stawał się małym, nieszczęśliwym chłopcem, który zastanawiał się, co tu robi. Poświęcił życie innym. Ceną, jaką płacili, było jego zgorzknienie, krytycyzm i niechęć okazywana na każdym kroku: że ziemniaki niedogotowane, a szklanka nieodstawiona na swoje miejsce.

Ludzie z kasą. Też czasem zastanawiasz się, czemu nie celebrują swoich sukcesów i czemu nie są zadowoleni, choć pozornie mają wszystko? Wszystko to, o czym inni mogą tylko pomarzyć. A może to odziera ze złudzeń? Bo kolejny zakup nie przynosi ulgi ani spełnienia, tylko coraz większą, wszechogarniającą pustkę. Inni naiwni marzą i niedoścignionym. Ci, co złapali króliczka, nie robią kolejnych planów. Skoro droga do sukcesu nie przyniosła im szczęścia, to czemu sam sukces miałby?

Był odpowiedzialny. Zawsze spędzał święta ze starą, kontrolującą matką, i choć miał po dziurki w nosie jej uwag i towarzystwa, nie śmiał się sprzeciwić, powodowany poczuciem winy i wdzięcznością, o której zawsze wspominała, gdy ośmielił się powiedzieć „nie”. Wolał się nie stawiać.

Kiedyś chciał rzucić ten wyścig, ale zrozumiał, że bez luksusowego samochodu i przestronnego domu czułby się nikim. Żona odwiodła go od tego pomysłu. Za bardzo lubiła zakupy złotą kartą i wystawne przyjęcia, urządzane po trupie jego autentycznych potrzeb i pragnień.

Nienawidził swojej pracy. Cała rodzina, mimo jego obecności, czuła się osamotniona i cierpiała. Nie miał siebie, by móc dać siebie bliskim.

Chciał być odpowiedzialny. Zapomniał, że odpowiedzialność to nie robienie tego, na co nie ma się ochoty i nie przebywanie z tymi, z którymi nie chce się przebywać. To mówienie innym „nie” i zostawianie przestrzeni na odmowę. On nie znosił sprzeciwu.

Odpowiedzialność to dbanie o swoje szczęście-najcenniejszy dar dla bliskich. Zamiast brać ją za innych, warto zacząć od siebie.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments