Takeitizi.pl

kobiece slow life

o swoje szczęście trzeba walczyć
wellness

O szczęście trzeba walczyć

Czy jeśli porzucimy gary, zbuntujemy się na łonie domowym i zaczniemy uganiać za własnymi potrzebami, partner  niechybnie stwierdzi, że kiepski z nas materiał na żonę i poszuka kobiety z dawnej epoki?

Podszyte takim lękiem, pokazujemy naszym córkom, że zostałyśmy stworzone do usługiwania? Dlatego nadskakujemy synkom, by potem jako dorośli faceci i gentelmani jednocześnie, przytrzymywali partnerce drzwi, gdy ona spocona, tacha po schodach bliźniaczy wózek?

Czy jest złoty środek między femme fatale, która wolność własną okupiła odrzuceniem rodziny, a patriarchatem, który odziera kobiety z tożsamości, zaganiając je do cichego, posłusznego wypełniania swojej roli?

o swoje szczęście trzeba walczyć

Z jednej strony rozumiem kobiety, które pragną wyrwać się z tej klatki, uważam jednak, że to nie radykalne skrajności są rozwiązaniem. Zacznijmy dokonywać zmian, wyznaczać granice, szanować siebie i oczekiwać tego od innych. Nie pozwalajmy sobą dyrygować. Jeśli już coś robimy, to tylko wtedy, gdy jest to odpowiednio doceniane.

Wyczytałam kiedyś w wywiadzie dla Twojego Stylu, że najwięcej seksapilu dodaje kobiecie pasja. Że można nie być już pierwszej młodości, ale jeśli coś nas w życiu kręci, mamy jakąś odskocznię od codziennej rutyny, jeśli wiedziemy interesujące życie, stajemy się fascynujące, nietuzinkowe, seksowne, a nie jedynie zrobione. Wiadomo, że kosmetyki są łatwiejsze do zorganizowania.

Im więcej mam lat, tym większe przygaszenie dostrzegam w oczach rówieśniczek. Wolę się miotać, buntować, wykazywać „bezczelnością”, niż działać jak robot. Podporządkowanie się oznacza dla mnie destrukcyjną rezygnację. Głęboko wierzę, że z życia można wycisnąć bardzo dużo, ale o swoje szczęście trzeba walczyć. Nie z innymi, ale czyniąc z nich sprzymierzeńców własnej drogi.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments