Takeitizi.pl

kobiece slow life

zmiana
Lifestyle

Nieoczekiwany efekt zmiany…

Dążenie do zmiany zawsze ma w sobie założenie – mam mieć wszystko to, co do tej pory i w bonusie odrobinę więcej – uzupełnienie zasobów, których brakowało do pełni szczęścia.

Z taką myślą podejmujemy się zmiany pracy z bardziej elastycznej, na lepiej płatną, ale kosztami ukrytymi zmiany może być dodatkowy stres, oczekiwanie bezwarunkowej dyspozycyjności, nieprzychylny przełożony.

Pakując się w kredyt, chcemy zachować swoje dotychczasowe życie i do tego mieć piękne wnętrze, odrobinę zasłużonego luksusu, kosztami ukrytymi są nieprzespane noce, spadek radości, spontaniczności. Niedosyt i łapczywość nie powodują, że dostępujemy skrawka rzeczywistości, którego pożądaliśmy i wszystko jest już jak powinno.

Nic dziwnego, że wiele osób panicznie boi się zmian, ale tu można popaść w inną pułapkę – tkwienia w rzeczywistości, która nas nie satysfakcjonuje, bo daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Takimi pułapkami myślowymi są: lepiej taka praca niż żadna, lepie zrobić krok do przodu, niż stać w miejscu bez celu.

Ale co właściwie jest złego w sytuacji, która pozwala wieść dostatnie pod względem emocjonalnym życie? A na przykład nie koniecznie uchodzić za człowieka sukcesu, bo wiedzie się je na mniejszej przestrzeni, do tego nawet nie własnej.

Chyba najgorszym uczuciem jakiego można doświadczyć podczas porywania się na życiową zmianę jest to, że spełniamy cudze oczekiwania, nie własne. Że pomnażanie dóbr, osiąganie sukcesów zawodowych nie idzie w parze z odczuwaniem szczęścia.

Trudno rozróżnić nasze oswojone potrzeby od tych, które natarczywie podsuwa społeczne zwierciadło. Zwłaszcza, że często sugeruje ono jedyny słuszny wzorzec na sukces, na bycie dobrą matką, na spełnioną kobiecość. Zaczynamy wierzyć, że wystarczy nacisnąć odpowiednie guziki by osiągnąć murowany efekt. Tymczasem często sami jesteśmy zamurowani własną reakcją.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments