Takeitizi.pl

kobiece slow life

picjumbo.com_HNCK1474
Lifestyle

Kojący tryb slow

Rzucana w wir nieuniknionych zmian, które pozwalają utrzymać biznes na powierzchni, potrzebuję, od czasu do czasu, włączyć tryb slow.

Całkowicie oderwana od wyników, oczekiwań, łaknę pewności, że pewne sprawy w życiu pozostają niezmienne.

Lipa w ogrodzie, moja dłoń w męskich objęciach, dzieci rosnące szybko, ale z moim zaangażowanym udziałem. Zachód słońca – nietrwały, lecz cykliczny.

W branży reklamowej najlepszą formą eliminacji bodźców jest podróż: bez laptopa, z notesem, aparatem, przyzwolenie dla działań bezinteresownych, nienastawionych na zysk, kreację, moderację.

Największe przeboje sączące się z radia, są efektem koncentracji na chwili obecnej, spontanicznego płynięcia z nastrojem i potokiem własnych myśli. Rzadki luksus, ale jakże kojący.

Spotkanie z sobą, demonami, drobnymi powodami do szczęścia i wszystkim, co przyniesie brzęcząca chwilą mucha, pomaga przywrócić równowagę.

Eliminacja natarczywych dźwięków, pretensjonalnych tonów, rezygnacja z zajęć i bodźców, mających odwrócić uwagę od braku spójności i poruszania się po omacku w otoczeniu zachłannych synonimów luksusu, wymaga odwagi.

Podejmujemy ryzyko, że coś będzie do poprawy, a zmiana zawsze poprzedzona jest wysiłkiem i leniem w tyłku, bo praca nad sobą, to najcięższa fucha świata. Za to niezwykle opłacalna, mimo że przykurzony, stary grat nie pasuje do fur stojących w garażu „ludzi sukcesu”. Podobnie, jak beztroski uśmiech na twarzy i posiadanie chwili we władaniu, rażąco kontrastuje z nieudolnymi próbami afirmacji szczęścia.

tryb slow

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments