Takeitizi.pl

kobiece slow life

współczesna kariera
rozwój osobisty

Kariera to skuteczność w zarabianiu, a nie wygląd a la milion dolarów

Wcześniej pisałam wam, że praca to nie miejsce do którego chodzimy, ale to, co robimy (tu). Dziś rozprawiam się z mitem kariery. Otoczenie społeczne ma tendencję do metkowania – jaki kto ma tytuł, jak chodzi ubrany. Na tej podstawie przypina łatkę – człowiek sukcesu lub nieudacznik.

To, że ktoś potrafi zachować dyscyplinę finansową i odkładać na emeryturę lub chociaż opłacać sobie ZUS, przechodzi niezauważone w obliczu pierwszego wrażenia.

Widzimy efekt, nie zastanawiamy się, czy te akrylowe paznokcie i modna fryzura nie wymagały zaciągnięcia kredytu. Widząc trzeci płaszczyk u koleżanki z pracy w tym miesiącu, podziwiamy ją za szyk i elegancję, ale nie przyjdzie nam do głowy, że może łata w ten sposób jakieś niedostatki i popadła w zakupoholizm, by wreszcie poczuć się na czasie.

Ba, wyrzucamy sobie, że jeśli choć trochę odstajemy od kanonów piękna kreowanych na potrzeby beauty business, to nie jesteśmy kobietami sukcesu.

Umyka nam fakt, jaką cenę płaci osoba, która lubi się pokazać, nie drążymy, czy lubi swoją pracę, a może nęka ją szef despota, który dobrze za to płaci.

Oczywiście bycie zadbanym nie musi oznaczać żadnego z powyższych – być może ta osoba już odłożyła na czarną godzinę, przelała kwotę na fundusz emerytalny, uwielbia swoją pracę i w końcu – stać ją, by zadbać o siebie.

Dlatego nasuwa mi się wniosek, że kariera to skuteczność w zarabianiu. Niezależnie od tego, czy nasze stanowisko nie jest bliżej zdefiniowane, czy chodzimy za mury korporacji, a może rozwijamy biznes w domu na kolanie. To, co dziś jest karierą i sukcesem, nie musi nią być jutro:

Masz przecież świadomość, że większość istniejących obecnie profesji przestanie istnieć? Zdajesz sobie chyba sprawę, że każdego dnia powstają nowe zawody? Nie mam pojęcia jak nazwać mój zawód. Dlatego skupiam się na tym, co robię, co mogę dać, w jakiej formie oraz kiedy, zamiast na istotnym dla „starego myślenia tego świata” podejściu: „Liczy się tytuł, ważna jest etykieta.” Michał Wawrzyniak „Hejtoholik”

Tego, co robię, jeszcze do niedawna nie nazwałabym karierą. Byłam gotowa linczować się za moje naleśniki z dżemem mirabelkowym hand made with love o poranku. Za to, że nie padam na twarz, że dosypiam i „marnuję” czas na pogawędkę z dzieckiem, zajadając się ogórkową, zamiast być gdzieś i odnosić sukcesy przez duże „S”. Ale to nie wychodzenie z domu i stukanie szpilkami jest dziś wyznacznikiem kariery. Chodzi tylko o to, by na koncie się zgadzało, a jak do tego dojdziemy, nasza sprawa…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments