Znasz takie powiedzenie – jeśli masz problem, ale nic z nim nie możesz zrobić, to nie jest twój problem, a jeśli coś da się zrobić, to nie ma się co martwić?

Jeśli należysz do osób zmartwionych, które pod naporem codziennych stresów straciły radość życia, a w relacjach z bliskimi są wycofane, nerwowe, skłonne do kłótni, posępne i poirytowane, to czas stanąć twarzą w twarz z lękiem, niepokojem i wyeliminować bezproduktywne zamartwianie się ze swojego życia.

Jak rozpoznać bezproduktywny lęk? Czytaj: (tu)

Jak wyeliminować niepokój i przestać się martwić?

Unikaj pułapek myślowych

Przykładowo: „Uważasz się za nieudacznika, gdy nie uda ci się osiągnąć jakiegoś ważnego osobistego celu, który sobie wyznaczyłeś.”

Jest to objaw myślenia: wszystko albo nic. Tymczasem warto dostrzec zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty porażki, podejść racjonalnie i obiektywnie do sytuacji. Być może jeszcze nie osiągnęłaś ambitnego celu, ale dążąc do niego zdobyłaś cenne doświadczenie i umiejętności? Nieważne ile razy upadniesz, ważne byś podnosiła się o jeden raz więcej.

„Stwierdzenia typu „muszę”, „powinienem” sprawiają, że czujesz presję i stres. Wywołują niepotrzebny niepokój i pośpiech oraz poczucie, że stanie się coś strasznego, jeśli nie zrobisz tego, co rzekomo powinieneś.”

Np. Jeśli nie odbiorę syna przed 15 z przedszkola, będzie mu przykro, że wychodzi jako ostatni, zawalę sprawę. Podczas gdy dziecko może być właśnie zaangażowane w zabawę i nawet nie zauważy opóźnienia. Albo jeśli córka spędzi trochę czasu w świetlicy, bo muszę dokończyć sprawy firmowe, to ją zaniedbam. A może będzie bawić się w najlepsze z koleżankami?

Nie musisz też codziennie gotować obiadu (pierogi z dobrego źródła dają radę), ani utrzymywać porządku. Twój dom, twoje łopatki.

Uwierz, że sobie poradzisz

Podłożem przeciągających się stanów lękowych, które mogą dawać objawy fizyczne, takie jak bóle głowy, bezsenność, napięcie, częste oddawanie moczu lub biegunka,  jest brak wiary w swoją sprawczość.

„Ludzie stale się niepokojący nie tylko dostrzegają niebezpieczeństwo tam, gdzie w ogóle go nie ma, ale też ignorują istniejące pozytywy, w tym również swoją zdolność do radzenia sobie z przeciwnościami. (…) Musisz patrzeć w przyszłość bardziej realnie, precyzyjniej oceniać prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzeń negatywnych i ich możliwego wpływu na twoje życie. To oznacza, że myśli wywołujące lęk mogą i powinny zostać zweryfikowane tak jak inne. Jeśli nie zostaną poparte solidnymi dowodami, nie można ich traktować na równi z prawdą.”

Zamiast niepotrzebnie tracić czas na przeżywanie wyimaginowanych sytuacji, zaufaj sobie, że gdy przyjdzie co do czego, zaadaptujesz się do nowych okoliczności, a może dostrzeżesz w nich szansę na lepsze życie?

Wehikuł czasu – skonfrontuj swój niepokój

Przypomnij sobie sytuację, w której twój świat się zawalił. Niech będzie to zawód miłosny. Pierwsze dni pamiętasz jak przez mgłę – zapuchnięte od płaczu oczy, poczucie, że już nigdy się nie uśmiechniesz, zawsze będziesz kochać tylko jego, świat stracił sens. W zależności od tego, jak emocjonalną osobą jesteś, cierpiałaś kilka miesięcy, a może lat. Dziś zdziwiona siłą tamtych emocji, zbudowałaś związek z kimś zupełnie innym, pokochałaś na nowo, a piosenka, która niegdyś wywoływała lawinę wspomnieć i przyspieszone bicie serca, stała się tylko jednym z wielu numerów. Każda kryzysowa sytuacja blaknie z czasem. Smutek, zawód, rozczarowanie nie będą trwać wiecznie.

Za każdym razem, gdy przeraża cię jakaś myśl – np. a co jeśli on zakocha się w innej?, wyobraź sobie, co wydarzy się w następnej kolejności, przenieś się w przyszłość, by realnie ocenić, jak zachowasz się, gdy czarny scenariusz faktycznie nastąpi:

„Jeśli zdarzy się to, czego się obawiam, jak będę się z tym czuł po upływie miesiąca? Po 6 miesiącach? Po roku? Po 5 latach? Po 10 latach?”

Dawne zabliźnione rany i odzyskana radość życia są dowodem na to, że potrafisz odnaleźć się w trudnej sytuacji. Poradzisz sobie znowu, jeśli zajdzie taka konieczność.

Bądź tu i teraz

„Skupienie uwagi na tym, co rzeczywiście się dzieje, a nie na tym, co ewentualnie może się wydarzyć, to jeden z najważniejszych etapów procesu obniżania poziomu odczuwanego lęku.”

Bywa że w stany lęku i niepokoju uciekamy przed problemami. To błędne koło. Zamiast powtarzać czynności redukujące lęk (zamartwianie się do nich należy), zmierz się z tym, przed czym uciekasz. Poczujesz ulgę, odzyskasz teraźniejszość. Zaczniesz działać na rzecz poprawy swojej sytuacji w realnym świecie, zamiast skupiać się na pesymistycznych i wyolbrzymionych wyobrażeniach.

„Dla Anny zamartwianie się zawsze stanowiło sposób na odwrócenie uwagi od rzeczywistych problemów życiowych. Gdy tylko musiała stanąć twarzą w twarz z jakimś wyzwaniem, jak na zawołanie powracał lęk o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci. Z czasem Anna nauczyła się traktować ten lęk jako sygnał, że musi zająć się jakąś ważną rzeczywistą sprawą. Zamiast wykorzystywać niepokój do skrywania tego, co naprawdę ją martwiło, odkrywała ukryte problemy i opracowywała strategie bezpośredniego radzenia sobie z nimi.”

Anna jest mądra, bądź jak Anna 😉

Marta Szyszko

Na podstawie:

gwp.pl

gwp.pl

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments