Agresor wytwarza napięcie, które jest nie do zniesienia i jest zarazem pierwszym z etapów cyklu przemocy. Gdy ofiara na nie żywo reaguje, ignoruje ją lub atakuje, zarzuca, że jest niezrównoważona. Ten etap, poza napięciem, charakteryzuje złość, kłótliwość i obwinianie innych.

Kolejny etap z cyklu przemocy, to wybuch agresji. Agresor bije, szarpie, policzkuje, wyzywa, obrzuca obelgami, grozi. Ostatnim etapem z cyklu przemocy, jest faza miodowego miesiąca. Agresor wypiera się tego, co zrobił, obwinia ofiarę lub okoliczności zewnętrzne o spowodowanie jego zachowania, obiecuje poprawę, stara się odbudować zaufanie, jest takim partnerem, o jakim ofiara zawsze marzyła. Daje dowody miłości, jest miły. Panuje względny spokój, oprawca się stara, może kupić kwiaty na przeprosiny. Często ofiara wycofuje wtedy zarzuty, nie zgłasza sprawy na policję, nie mówi rodzinie, nie ucieka. Tak bardzo chce, żeby wszystkie obietnice okazały się prawdą, że zaczyna wierzyć w zapewnienia oprawcy. Ma nadzieję, że to się nigdy nie powtórzy. Jednak przemoc jest złożonym problemem, który sam z siebie się nie rozwiąże. Kolejny wybuch to tylko kwestia czasu. Jeśli oprawca nie skorzysta z fachowej pomocy, w niedługim czasie zacznie w nim znów narastać napięcie.

Przemoc narasta etapami, eskaluje, gdy agresor nie ponosi żadnych konsekwencji swoich działań, okresy spokoju (miesiąca miodowego) stają się coraz krótsze.

Po czym rozpoznasz przemoc? Typowe zachowania agresora

Przemoc zaczyna się od z pozoru niewinnych uwag, za każdym razem agresor podnosi stawkę, dlatego tak trudno dostrzec przemoc, ponieważ nie zaczyna się od zachowań dużego kalibru, a z czasem wzrasta tolerancja ofiary na niedopuszczalne i zagrażające jej bezpieczeństwu zachowania. Ten proces porównywany jest do gotowania żaby: żaba pływa w letniej wodzie, której temperatura powoli wzrasta, ponieważ tego nie zauważa (jak zauważyłaby, gdyby ktoś wrzucił ją od razu do wrzątku), nie wyskakuje.

Agresor znienacka, bez żadnego wyraźnego powodu kieruje raniące, krytyczne uwagi pod adresem ofiary, np. dotyczące wyglądu zewnętrznego:

„- Mogłabyś nabrać nieco ciała (…)

Dotknięta do żywego, usiadłam obok bez słowa. Było mi niewyobrażalnie przykro. (…) Zachowywał milczenie – i swój niepojęty dystans. Uleciała ze mnie cała pewność siebie, czułam się brzydka, żałosna, niechciana…” Caroline Brehat

Nie przyznaje, ani nie poczuwa się do winy i często stawia się w pozycji ofiary, gdy to on jest agresorem. Krzywdzi, ale to on oczekuje przeprosin. Często stosuje cofnięcie uczuć, nie okazuje zainteresowania i ignoruje swoją ofiarę, by wzbudzić w niej poczucie winy i sprawować nad nią kontrolę.

 „Przyglądałam mu się ze zmarszczonymi brwiami. Chyba właśnie wtedy po raz pierwszy wzbudził we mnie (…) odrazę. Przez chwilę zobaczyłam w nim innego człowieka. (…) mistrza w przeinaczaniu faktów, żeby samemu wyjść na ofiarę zasługującą na współczucie. Ale w tym samym momencie pojawiła się wątpliwość: a może to ze mną jest coś nie tak?” Caroline Brehat

Nie brzydzi się kłamstwem. Uważa, że jeśli zaprzeczy, że coś się wydarzyło, fakty (zachowania manipulanta) znikną z powierzchni, a wraz z nimi konsekwencje tych faktów, których nie chce ponosić, i za które nie chce wziąć odpowiedzialności.

Zmienia reakcje emocjonalne jak w kalejdoskopie. Po wybuchu furii, wchodzi rozpromieniony do pomieszczenia, jakby chwilę wcześniej nic takiego nie miało miejsca. To mistrz zaprzeczania rzeczywistości.

„A on tymczasem gwałtownie odepchnął talerz i zerwał się od stołu. Już po raz drugi tego dnia wydał mi się opętany jakąś zazdrością, wściekłością, okrucieństwem. Wybiegł z jadalni bez słowa. (…) oto wrócił Julian, uśmiechnięty, pogodny, całkowicie opanowany. Po raz kolejny uderzyła mnie nieprawdopodobna zmiana w jego zachowaniu i wyrazie twarzy, jaka zaszła w ciągu dwóch czy trzech minut-i nie było to miłe wrażenie.” Caroline Brehat

Unika bliskości, jest impulsywny

„Ilekroć był w złym humorze, co zdarzało mu się coraz częściej, pod byle pretekstem unikał jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, nawet pocałunku. Wszystko mu przeszkadzało: moje perfumy, krem nawilżający, nieświeży oddech, zmęczenie, upał i tak dalej. (…) Sama zachodziłam do jego pokoju, żeby go pocałować czy pogłaskać po głowie, ale od pewnego czasu reagował na to głównie irytacją. Któregoś razu odepchnął mnie i zaczął demonstracyjnie wycierać policzek. (…) Krzyczał, żebym przestała i zostawiła go w spokoju! Dotknięta do żywego, miałam ochotę się rozpłakać.” Caroline Brehat

Broni się przez atak

Jest bardzo wrażliwy na krytykę. Nie potrafi przyjąć ze spokojem żadnego przekazu, który podważa jego nieskazitelny wizerunek.

„Pewnego wieczoru, gdy znów przy mnie przeklinał, pozwoliłam sobie zaprotestować, nazywając jego słownictwo „rynsztokowym”. Odwrócił się do mnie natychmiast z wściekłym błyskiem w oku.

-Ty sama jesteś rynsztokowa! Wyglądasz i cuchniesz jak rynsztok!-krzyczał, jakby zdjęty nagłym obrzydzeniem. Ten nieoczekiwany atak zupełnie mnie rozkleił; uciekłam wypłakać się do łazienki. Byłam zdruzgotana i zszokowana-nigdy wcześniej żaden z bliskich mi mężczyzn tak mnie nie poniżył. Fakt, że zostałam porównana do rynsztoka- i to przez człowieka, którego kochałam całym sercem, przez ojca mojego dziecka, nie mieścił mi się w głowie. Czułam gonitwę myśli, ale nadal unikałam zadawania sobie właściwych pytań.” Caroline Brehat

Stałą praktyką manipulantów stosujących przemoc, jest obwiniane ofiary o spowodowanie wybuchu ich agresji. Ofiara po wybuchu agresji jest w szoku. Czuje się bezradna, nie może uwierzyć w to, co się stało, odczuwa wstyd i złość. Często złość kieruje przeciw sobie, co może skutkować depresją i obniżoną samooceną. Złość czasem daje też energię, by szukać pomocy, zadzwonić na numer alarmowy, uciekać z miejsca zagrożenia.

Fragment książki Caroline Brehat:

„Przemocy fizycznej doświadczyłam od niego po raz pierwszy, będąc w trzecim miesiącu ciąży. I tej sceny nie zapomnę pewnie do końca życia. Dochodzi jedenasta wieczór, Julian leży już w łóżku w swojej typowej pozie nieboszczyka, na wznak, z rękami skrzyżowanymi na piersiach. Udaje, że śpi – to jego sposób komunikowania mi, żebym zostawiła go w spokoju. (…) Pomimo to ciężko mi zasypiać bez najmniejszej oznaki serdeczności.

-Może pocałujesz mnie a dobranoc?-pytam, przysuwając się do niego.

-Zamknij się!-rzuca krótko najbardziej sennym głosem, jaki potrafi udać, i odpycha mnie z niechęcią.

Nie wierzę własnym uszom, zasycha mi w ustach. Próbuję zebrać skołatane myśli i wreszcie daję mu lekkiego klapsa w ramię, tak jakbym chciała, wstyd powiedzieć, obrócić wszystko w żart. Jego reakcja jest natychmiastowa: zadaje mi brutalny cios pięścią w brzuch i po sekundzie drugi, w udo. Zwijam się w kłębek i zamieram ze zgrozy, jeszcze nie w pełni ogarniając, co się dzieje.

Wreszcie wyduszam z siebie łamiącym się głosem:

-Oszalałeś? Co ci się stało?

Odpowiedź, jaką słyszę, grozi szaleństwem przede wszystkim mnie samej.

-Zaatakowałaś mnie i zraniłaś. Sprawiłaś mi straszliwy ból. To podłe bić kogoś w ten sposób. Jutro będę miał siniaka – mówi obrażonym tonem, po czym odwraca się plecami i znów udaje, że śpi. Ja leżę jak skamieniała, niemal bez tchu. W mojej głowie panuje totalny chaos. Czy naprawdę zaatakowałam Juliana? Czy mogłam uderzyć go tak mocno? Niemożliwe. Dobrze wiem, że mój gest nie był nawet klapsem, co najwyżej klepnięciem, tak jak przyjaciele poufale poklepują się po plecach. Czyżby Julian próbował mną manipulować, żeby rozgrzeszyć się z własnych niecnych uczynków?” Caroline Brehat

Marta Szyszko

Na podstawie:

kochałam manipulatora

Przeczytaj także:

Jak rozpoznać przemoc w rodzinie?

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments