Takeitizi.pl

kobiece slow life

DSC_0078
wellness

Czego boją się współczesne kobiety?

Współczesne kobiety odczuwają o wiele więcej stanów lękowych, niż ich babki. Do tradycyjnego – a co jeśli zostawi mnie dla innej, nie będę mogła pozwolić sobie na futro z norek i pierścionki z brylantami?, dochodzi pokłosie równouprawnienia.

Co jeśli moja firma splajtuje?

Co jeśli mój księgowy się pomyli?

Co jeśli wyląduję na bezrobociu, a następnie na bruku?

Co jeśli nie starczy na ratę kredytu?

Ogólnie rzecz biorąc, sprzedajemy duszę konsumpcjonizmowi. Pracujemy, bo taka jest presja zewnętrzna, ale też dlatego, że rosną nasze potrzeby. Mamy swoje ambicje. I choć rynek pracy otworzył się na płeć piękną (głównie w formie samozatrudnienia), a kobiety mogą się realizować na wielu innych płaszczyznach, niż promują reklamy przed wieczornym serialem, płacimy za samodzielność finansową sporą cenę.

I nie mam tu na myśli jedynie ZUS- u i biura księgowego. Mam na myśli dodatkowy stres, kurczący się czas wolny, zagubienie drugiej połowy, która skoro już nie jest dominującym samcem, to nie wie, kim ma być.

Ale też wiele zyskujemy. Jedne lęki odchodzą w niepamięć. Bo nie myślimy już kategoriami – a co jeśli on mnie zostawi. Za to przyjmujemy życie z otwartymi ramionami – nie ten, to inny, a w ogóle to lubię siebie i nikt nie musi mi na siłę dotrzymywać towarzystwa.

Wolę perspektywy współczesnych kobiet, z tymi nowymi lękami i adrenaliną oraz poczuciem, że the sky is the limit, niż perfekcyjne utrzymywanie porządku i okupowanie pozycji zależnej, zagubionej i bezradnej sierotki Marysi, ze wszechobecnym mopem w łapie. Nie o takie berło walczyły feministki…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments