Gdy szok, cierpienie, niezgodność oczekiwań z faktami nas przytłaczają, wybieramy nie czucie. Mówi się o niektórych kobietach, że są jak królowe lodu. Zastygnięta twarz, napięty brzuch, pełna gotowość do odbijania ciosów – tych werbalnych lub sytuacyjnych. Nawet gdy zagrożenia nie ma w pobliżu, nawet gdy świeci słońce, a ciepły wiatr owiewa kostki nad trampkami, w ich sercu zima. Tak wydaje się być bezpiecznie, dopóki nie uświadomimy sobie, że odcinając smutek, złość, rozczarowanie, lęk, odcinamy wszystkie uczucia, także beztroskę, spontaniczną radość, prawo do szczęścia.

To jest ten moment, gdy otoczone luksusem, ubrane jak milion dolarów, otrzymujące miłość wiadrami, nie potrafimy tego przyjąć, dawca odbija się od fasady nie czucia. Nie ma przepływu energii, emocji, bo nie ma zaufania.

Brakuje pozytywnych emocji w relacji z bliskimi, niespodziewanych wybuchów śmiechu, jest naśladowanie i śmianie się wtedy, gdy zdaje się wypada, by nie wyróżniać się za nadto i nie wzbudzać podejrzeń. Tylko w środku odbijamy się od jakiegoś niespełnienia, a gdy emocji nie można wykasować, gdy dopada nas czucie, nad którym nie mamy kontroli, nie wiemy z czym to się je. Czy to nuda, niespełnienie, monotonia, a może smutek i rozczarowanie.

Chcemy uciec przed wszystkim, co niepojęte, niekomfortowe. Zajadamy, zagłuszamy lub rzucamy się w wir pracy, by wrócić do nie czucia.

Aż skorupa pęka, spod pęknięcia cieknie strużka łez, za chwilę potok i ulewa. Przechodzi. Jest cicho i spokojnie, czujemy siebie, pierwszy raz od nie wiadomo kiedy i nagle przypomina się ta głupia sytuacja sprzed tygodnia i wybuchamy nieokiełznanym śmiechem, czujemy go w przeponie, w policzkach, rozluźniają się szczęki, jesteśmy otwarte, odsłonięte, żywe. Tak, wtedy łatwo nas zranić. Wtedy jeż kolczasty odsłania miękki brzuszek i cały jest pokryty czuciem.

Zwykłe sytuacje powodują tsunami emocji, które czujemy w opuszkach palców i w końcówkach włosów, płaczemy bez powodu (ze znanego tylko nam powodu), boimy się na wyrost (bo zbyt długo tłumiłyśmy lęk). Oddychamy głęboko, rozluźniamy barki, zaciskane mięśnie puszczają, a my mamy w nich zakwasy.

Ale radość też się mnoży. Na haju własnego entuzjazmu emitujemy energię, która nadaje sylwetce gibkości, twarzy wyrazu (autentycznego wyrazu, nie uniżonego uśmiechu dla obcych), energię która każe nam siebie szanować, choć tak wiele jest do poprawy. Odcinamy codzienną melancholię, odzyskujemy spostrzegawczość dziecka. Naszego wewnętrznego dziecka i nie ma drogi odwrotu.




„Dwa ziarna nie mogą nawiązać ze sobą kontaktu, ponieważ są całkowicie zamknięte. Natomiast dwa kwiaty mogą kontaktować się ze sobą, ponieważ mają otwarte kielichy. Mogą wysyłać ku sobie zapach, mogą tańczyć dla siebie w słońcu i na wietrze, mogą również ze sobą rozmawiać. Rodzisz się jako ziarno. Możesz stać się kwiatem lub nie. Wszystko zależy od ciebie, od tego, w jaki sposób postąpisz. Twój rozwój jest w twoich rękach; to sprawa twojego osobistego wyboru. W każdym momencie spotykasz się z koniecznością dokonywania wyboru. W każdym momencie znajdujesz się na rozstaju dróg.” Osho („Księga kobiet. Duchowa siła kobiecości”)

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments