Takeitizi.pl

kobiece slow life

łódź 3
Podróże

Cudze chwalicie, swego nie znacie – wycieczka do Łodzi

,,Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” – wzięłam sobie do serca słowa polskiego bajkopisarza, a że słyszałam wiele niemiłych rzeczy o Łodzi i dotąd nie byłam w tym mieście, postanowiłam zweryfikować te opinie. Dodatkowo była to dla mnie podróż sentymentalna, coś jak powrót do korzeni, gdyż rodzina taty stąd pochodzi.

No to zanuciłam ostatni przebój Mroza i pojechałam z bocianem w dwugodzinną trasę, bo w końcu: ,,nie mamy nic do stracenia”. To trzecie, co do liczby ludności miasto w Polsce, leży nad kilkoma rzeczkami w tym Łódką (skąd zawdzięcza swoją nazwę). Historia tego miasta jest dość bogata. Z pewnością kojarzy się z przemysłem włókienniczym oraz majątkami bogatych fabrykantów żydowskiego pochodzenia.

Już wjazd do miasta postawił znak zapytania: czy to na pewno tu chciałam przyjechać? Rzeczywiście trochę szaro, trzeba przyznać rację, smutno i biednie. Z jednej strony ulicy jakaś rozpadająca się rudera, z drugiej kawałek parku też niezachęcającego, aby do niego wstąpić. Także dworzec PKS Łódź Kaliska to niezbyt miły widok – pamięta czasy PRL, beton trochę jak Warszawa – Zachodnia (ale już niedługo, bo 6 mln złotych ma to odmienić – hurra!).

Zaraz za dworcem wybudowano stadion Atlas Arena, tu odbywały się mecze w ramach tegorocznych mistrzostw świata w siatkówkę. Jednak wokół stadionu trochę zarośnięte chodniki i nie za ciekawie – może sportowcom i zagranicznym gościom zakryli oczy przed wejściem, aby darować im widoki?

Moja wygrzebana z głębi szuflady mapa z 1980 roku, o dziwo, jest wciąż aktualna, wiec kieruję się w stronę Aquaparku. Z tego, co wyczytałam w Internecie, Fala to największy taki obiekt w Polsce. Jako że nie jestem wprawionym pływakiem (a raczej preferuję styl warszawski, czyli dupą po piasku) nastawiam się zwykle na jacuzzi, płytkie brodziki i zjeżdżalnie. Było, czym się zając – zaliczyłam sześć zjeżdżalni, w tym najwyższą i najbardziej mrożącą krew w żyłach, o nazwie Kamikadze. Miałam oczywiście obawy, czy wyjdę z tego cało, ale miły pan ratownik utwierdził mnie w decyzji, że szkoda by było nie spróbować. No to wio. Kilka sekund, ale robi wrażenia, szczególnie moment, gdy wylatuje się z zakrytej rury i widzi się przed sobą pionowo w dół opadającą zjeżdżalnię.

łódź 5

Muzeum Miasta Łodzi mieści się w odrestaurowanym Pałacu Poznańskiego, który jest dla mnie najpiękniejszym, jak dotąd widzianym budynkiem tego typu w Polsce. Łodzianie nadali mu nawet miano łódzkiego Luwru.

polski luwr

Można obejrzeć tu odrestaurowane wnętrza z XIX wieku oraz ekspozycje dotyczące artystów związanych z miastem (np. Juliana Tuwima, czy Jana Karskiego – wystawa plenerowa). Muzeum zaprasza, oprócz stałych wystaw, także do odwiedzenia wystaw wirtualnych.

Jednak dla mnie muzeum najlepiej prezentuje się od strony ogrodu, a dodatkowo wejście tu jest bezpłatne. Jest tu kilka ławek i fontanna. Można łapać chwilę oddechu np. po intensywnych zakupach w Manufakturze, która jest obok i jest połączona oddzielnym wejściem z ogrodem.

Manufaktura znajduje się w miejscu dawnych zakładów włókienniczych. Na budowę tego miejsca przeznaczono nie bagatela 200 mln euro. Są tu sklepiki restauracyjki, kino, muzeum sztuki, basen, parkingi, itd., czyli wszystko, czego konsumpcyjne społeczeństwo potrzebuje. Nie spędziłam tu dużo czasu, jedynie tyle, ile trzeba na zjedzenie ciepłego posiłku i zwiedzenie toalety w restauracji, gdzie przykuwały oczy ciekawe fotografie kaktusów o fikuśnych kształtach.

łódź2

Kolejnym punktem była oczywiście Piotrkowska, zwana Pietrynią przez lokalnych. Zgodnie z legendą młody geodeta, zakochany w pewnej pannie, zaprojektował tak ulicę Piotrkowską, że wpisał jej portret w plany miasta i tak: głowa to Plac Wolności, warkocze to  odchodzące na boki ulice Nowotki i Obrońców, zaś ręce to ulica Zielona i Narutowicza. Wierzcie lub nie, ale coś w tym jest przyglądając się mapie.

Od prawie 190 lat ulica ta jest symbolem świetności miasta, stanowi wręcz jego historyczny kręgosłup. Z początku kwitły tu interesy przemysłowych gigantów, potem także oś artystycznych i kulturalnych działań. Stała się miejscem, gdzie powstawały teatry, kina, hotele, restauracje, czy luksusowe sklepy.

łódź

Mało, kto wie, że jest to najdłuższy deptak w Polsce, ciągnie się od Placu Wolności do Placu Niepodległości, co daje łącznie ponad 4 km. Atmosfera przypominała mi trochę warszawski Nowy Świat albo toruńską Szeroką. Przez moment miałam też wrażenie, ze jest to polska Praga ze względu na secesyjne kamienice. Niektóre były rzeczywiście tak dobrze odrestaurowane, że nie powstydziliby się ich czescy przyjaciele.

łódź 7

Wzdłuż Piotrkowskiej można natknąć się na kilka pomników, będących częścią tzw. łodzi bajkowej oraz wielkich Łodzian. Można przycupnąć koło Rubinsteina, Tuwima, Reymonta, a także zrobić zdjęcie z misiem Uszatkiem.

łodź 4

Warto też patrzeć pod nogi, aby nie przegapić łódzkiej alei gwiazd. Bo z pewnością każdy kojarzy Łódź z łódzką filmówką. Są tu gwiazdy odtwórców ról ,, Ziemi obiecanej”: Andrzeja Seweryna, Daniela Olbrychskiego i Wojciech Pszoniak, oraz jej reżysera Andrzeja Wajdy, ale także innych aktorów Zbigniewa Cybulskiego, Beaty Tyszkiewicz i Krystyny Jandy.

Ale nie tylko aleja gwiazd przypomina o tym, że Łódź to największy polski ośrodek filmowy i zasługuje na miano stolicy polskiej kinematografii. Także Muzeum Kinematografii (ze zbiorami około 50 tysięcy eksponatów dotyczących historii kina) oraz Muzeum Bajki Se-ma-fora (tu powstawały pierwsze polskie kreskówki), ale najważniejsza to oczywiście Wytwórnia Filmów Fabularnych (pierwszy polski powojenny film: ,,Zakazane piosenki” został tu stworzony). Dokonania łódzkiej filmówki są cenione na świecie, dlatego co roku tuzy reżyserskiego świata przyjeżdżają tu na festiwal Camerimage.

Kasia Kowalska

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments