Takeitizi.pl

kobiece slow life

bolivia
Podróże

Boliwia oczami polskiego podróżnika cz II

Cała wyprawa jak safari: lamy, alpaki, wikunie, flamingi a przy tym non stop zapierające dech w piersiach widoki. Wrażeń wystarczyłoby na miesiąc, a tu wszystko skondensowane w 4 dni.

flamingi nmKopalnia minerałów (w tym srebra) w Potosi

W dawnych czasach, jeszcze za rządów Hiszpanów, było to najbogatsze i największe miasto w Ameryce Południowej, dzięki ogromnym złożom rudy srebra.

Gdy Hiszpanie wydobyli cale srebro i przetransportowali je do Hiszpanii, opuścili Potosi i teraz jedyne z czego ono słynie, to fakt, że jest najwyżej położonym miastem na świecie (ponad 4000m npm) i że można, korzystając z usług lokalnych agencji turystycznych, zwiedzić wciąż działającą kopalnię.

Wycieczkę wykupiłem w agencji prowadzonej przez byłych pracowników kopalni, którym nie odpowiadała praca w ciężkich warunkach i którzy chcą dożyć słodkiej starości. Przewodniki podają, że pracownicy kopalni po 10-15 latach pracy w tych trudnych warunkach, umierają na chorobę płuc. Nasz przewodnik zdementował tę plotkę, podając za przykład swojego tatę, który miał aż 54 lata jak umarł, a zaczął pracę w wieku 14lat.

Sam później poznałem na głównym placu emerytowanego górnika, który miał już 59 lat, a pracował 30 lat w swoim fachu. Choć muszę przyznać, że wyglądał na późne 60 i jedyne na co miał siłę, to przesiadywanie całymi dniami na placu i rozmowy.

Nasz przewodnik jednak, ten średni, krótki czas życia, zwala również na niezdrowy tryb życia, czyli fast foody i alkohol 96%, jaki pijają ze smakiem.

bolivia nm

Boliwijczycy, w każdym wieku uwielbiają fiestować. Wykorzystują każdy pretekst by to robić. Kilkudniowe zabawy to nic dziwnego. A tych pretekstów w miesiącu znajduje się od kilku do kilkunastu. Boliwijczycy lubią pić na umór. Takie picie ma podłoże religijne. Człowiek pijany oddaje swoją tożsamość bóstwu. składa z siebie ofiarę, gdyż nie panuje nad swoją wolą i zmysłami.

Inną rzeczą, którą uwielbiają robić Boliwijczycy jest strajkowanie. Każdy powód jest dobry. O tyle takie strajki są niedobre dla turystów, że miasteczka, do których chce się dostać lub wydostać, potrafią być odcięte od świata przez kilka dni. Z tego powodu warto zostawić sobie kilka dni zapasu przy planowaniu podroży po Boliwii.




boliwia 1nm

Wracając do przemysłu kopalnianego: istnieją dwie możliwości pracy w kopalni. Pierwsza standardowa – mniej popularna – nazwijmy to na etat. Jest to praca dla prywatnej spółki. przysługuje urlop, zwolnienia lekarskie, obowiązują święta narodowe, no i jest stale wynagrodzenie.

Druga, o wiele bardziej popularna, to praca dla tzw. comunidad – coś jak samozatrudnienie, czyli ile i jakiej jakości minerały twoja grupa (comunida) wykopie, tyle dostaniecie pieniędzy do podziału. Podobno nie sprawia przyjemności praca, gdy z góry się wie jaki będzie zarobek.

Są tacy co pracują 3 dni w tygodniu po 4h, a są tacy co po 8h dziennie przez 7dni w tygodniu. Wszystko zależy od ciebie, twoich potrzeb i filozofii życiowej. Pracować może każdy kto chce lub potrzebuje, bo mimo że rząd zakazał pracy osobom nieletnim i obcokrajowcom, to w praktyce nikt tego nie kontroluje i dlatego dużo dzieci zapewnia byt sobie i swoim rodzinom poprzez pracę w kopalni.

boliwia nm

A w przeciwieństwie do tego co piszą przewodniki, zarobić można bardzo dużo. Około 4000 -6000 zł w spółce prywatnej – zależy od stanowiska. W przypadku samozatrudnienia sky is the limit. Szczęściarze, którzy znaleźli złoża drogiego minerału, budują sobie wieżowce w Sucre (stolicy Boliwii) i jedynie „zatrudniają” górników do eksplorowania tych złóż.

A dlaczego wszyscy górnicy (a właściwie to wszyscy Boliwijczycy)  żują liście koki, skoro nie dają haju? Nie czują łaknienia, nie czują pragnienia, nie czują zmęczenia. A zmęczenie na tych wysokościach (ok 4000 m) przychodzi z łatwością, już nie mówiąc o pracy w ciężkich warunkach, gdzie przy zanieczyszczonym powietrzu jeszcze ciężej się oddycha. Dlatego jedzą dopiero po skończonej pracy w kopalni, już na zewnątrz, gdzie da się odetchnąć świeżym kurzem.

bolivia

Pieczę nad górnikami sprawuje Tio, czyli w tłumaczeniu wujek. Jest to ich Bóg w postaci diabla z wielkim „sprzętem”, z powtykanymi w zęby papierosami, alkoholem 96% w jednej ręce i liśćmi koki w drugiej. To są atrybuty prawdziwego górnika, a może nawet i mężczyzny. Jego posąg stoi w jednej z komnat kopalni. Co piątek odprawiają z nim rytuał: palą, żują, rozmawiają i pija.

Piją czysty alkohol, by mieć czyste minerały, tak więc żaden rozwadniany alkohol, nawet ten 40%, nie wchodzi w grę.

tekst: Megabolo (dresohipis)

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments